Seriale rządzą czasem obecnych pokoleń. W pogoni za nowymi bodźcami, kulturową stymulacją szukamy coraz to nowych sposobów, aby swój głód wrażeń zaspokoić. Większość z nas posiada subskrypcję w chociaż jednym serwisie streamingowym, a seriale produkowane są z odpowiednią nadwyżką, aby nigdy nie skończył się materiał. To nasycenie rynku powoduje, że w niektórych z nas, rośnie niezadowolenie związane z monotonią materiału – kolejny serial o zombie, kolejny serial o przyszłość, kolejny serial o rozbitkach etc.. Na szczęście z ratunkiem przed nudą przychodzi Black Mirror: Bandersnatch.

Oczywiście, że seriale w dzisiejszych czasach są tworzone z pewną artystyczną wartością, a te wybitne powinny być traktowane jako dzieła sztuki. Jednakże życie w dwudziestym pierwszym wieku jest niesamowicie szybkie, a rozwój tych dzieł sztuki posuwa się równie szybko, zapożyczając cechy innych mediów.

Jedną z takich cech jest interakcja odbiorca-dzieło, najbardziej znana nam z gier video. Netflix rozszerza swoją ofertę o dzieła interaktywne, przypominające właśnie tą formę rozrywki. Do tej pory mieliśmy dostęp do Kota w Butach, czy Minecraft: Story Mode, lecz nie było tam „poważnego” dzieła, przeznaczonego do dogłębnej interpretacji.

Twórcy Black Mirror postanowili zaskoczyć nas tuż przed nowym rokiem, a wypuszczając Bandersnatch zaspokoili potrzeby swoich odbiorców. Samo korzystanie z tego dzieła jest przyjemne oraz bezproblemowe. Jest to serial interaktywny, na który czekaliśmy, i na który internetowi widzowie zasługują.

Co sprawia, że jest to aż tak ważny twór?

Wyobraź sobie, że bohater twojego ulubionego serialu popełnia jakiś błąd, a ty jako widz dobrze wiesz, że konsekwencje wyboru będą niekorzystne dla protagonisty. Seriale interaktywne dają ci możliwość ingerencji w świat serialowy przez wybory, które zostały zaprojektowane przez twórców dzieła. To nowa warstwa interpretacyjna otwierająca wrota do świata wyimaginowanego.
Nasza rzeczywistość i rzeczywistość serialowa się przenikają, a namacalny dowód na nasze akcje to rozwijająca się fabuła tworu.
Spora ilość zakończeń, oraz iluzja wyboru, nasza, jak i protagonisty serialu, prowadzą nas przez fabularne tereny niepewności. Sterując bohaterem zastanawiamy się, czy popełnilibyśmy takie same wybory po raz drugi, wiedząc jaki będzie rezultat tej decyzji? Konstrukcja całej historii daje nam możliwości ponownych wyborów, skacząc z jednego punktu fabularnego, do kolejnego. Ta strukturalna niekoherentność dodaje uroku temu całemu serialowi. W chaosie da się znaleźć porządek.

Więcej nie powiem na temat samego serialu, ale z głębi serca polecam go obejrzeć. Netflix ma w ofercie jeden miesiąc darmowy, a jest to wystarczająco dużo czasu, aby chociaż tą produkcję przetestować. Kto wie, może wsiąkniesz na dłużej, pomiędzy cyfrowe półki serialowej rozrywki.
Trzymaj się ciepło, i do usłyszenia.