Macie czasami tak, że absolutnie nic wam się nie chcę? Że czynności, które robicie ostatecznie nie mają za krzty sensu, a wy sami powoli oddajecie się w ciepły uścisk szaleństwa? To oznaka tego, że sesja się zbliża.

Żyjesz sobie z dnia na dzień, jako zwykły szaraczek, uczestnik wykładów, biernie obecny na ćwiczeniach. Dzień za dniem gonisz tytuł naukowy, który (w teorii) powinien zapewnić ci lepszą przyszłość. Myślisz sobie: “Kurczę, ale te studia są o wiele lepsze od wcześniejszych szkół.”. Niestety, to jedynie iluzja.

Kiedy przychodzi okres egzaminacyjny, wszyscy miarowo odczuwają presję zbliżających się terminów. To dudnienie, echem odbijających się zapowiedzi ustnych odpowiedzi, zgrzyt pióra przepisującego notatki, klekot zmęczonych klawiatur. To powolne pękanie naszej świadomości.

Noce są krótsze, oraz mniej relaksujące. Panika wkrada się do naszej głowy: “Może jutro będzie lepiej, może jutro zrobię więcej?”.

Nie do końca tak to działa.

Jest jednak światełko w tym tunelu.

Odetnij się od życia na tydzień przed sesją. Rozplanuj każdy egzamin pieczołowicie, dopnij eseje na ostatni guzik, przygotuj swoją piśmienniczą broń.

Rozsiądź się, weź kartki, notatki. Usuń wszystko co może cię rozproszyć. Telefon zostaw najlepiej dwa pomieszczenia wcześniej, a internet kompletnie wyłącz ze swojego otoczenia. Jeśli potrzebujesz coś wygooglować, zrób to na początku swojej nauki, aby potem się nie rozpraszać w nieskończonych alejkach wirtualnych bibliotek.

W tym momencie nie ma cię dla świata. W tym momencie jesteś tylko Ty i materiał. I to ty masz wyjść zwycięską ręką. Przyjdź na egzamin z zeszytem, a nie na zeszycie.

Na kilka chwil przed ostatnią egzaminacyjną salwą pomyśl o tym jak wiele czasu poświęciłeś przygotowując się do tego momentu. Ile memów, ile czatów musiałeś oddać, aby twoja pozornie lepsza przyszłość mogła stać przed Tobą otworem.

Smutno by było, gdyby się jednak nie udało.
Ale się uda, bo musi się udać. Nie robimy tego, bo to łatwe, robimy to dlatego, bo to trudne.
Do wszystkich moich studentów, oraz przyjaciół.
Przeżyjemy to.