Patrząc na kalendarz nie trudno jest się domyślić, że rok się kończy. Święta, sylwester, a następnie przeskakujemy w następne 365 dni pełnych możliwości, nowych planów. Jak odpowiednio zaplanować sobie nowy rok, aby rzeczywiście wykonać to, co sobie zaplanujemy?

Zacznijmy od podsumowania roku poprzedniego. Potrzebna nam kartka papieru i długopis. Ja robię to tak:

  • wypisuję na kartce papieru wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce danego roku (negatywne, pozytywne; wszystko co przyjdzie mi na myśl)
  • zerkam na listy z zeszłych lat, bądź jeśli takiej nie posiadam, lub zgubiłem, staram się ocenić dane eventy pod względem personalnego wzrostu; czy zmieniły coś we mnie, czy zbliżam się do człowieka, którym chciałbym kiedyś być?
  • na podstawie tego, zastanawiam się co mógłbym ulepszyć, co mógłbym wyciąć, a co dodać do swojego życia

Mniej więcej tutaj zaczyna się proces planowania przyszłego roku.

Wypisuję pola, w których chciałbym coś zmienić:

Jako przykład podam bloga – jeśli chcę być usatysfakcjonowany z swojej pracy, zapisuję przewidywaną datę osiągnięcia danej ilości Unikalnych Użytkowników. Musi to być jak najbliższa rzeczywistości data, bo jeśli ustawimy poprzeczkę za wysoko, możemy się mocno zawieść, a jeśli będzie ona ustawiona za nisko, nie zauważymy kiedy ją przeskoczyliśmy.

Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli poprzeczkę powiesimy bardzo wysoko, to doskoczymy wyżej (nawet, jeśli nie będziemy w pobliżu celu), niż doskoczylibyśmy zawieszając ją na wysokości realistycznej. Jednak doświadczenie nauczyło mnie, że określanie bardzo wysokich celów wiążę się z druzgoczącą porażką, lub ogromnym zwycięstwem. Jest to ryzyko, które wolę nie podejmować, gdyż lubię rozwijać się miarowo, a nie skokami. Daje mi to większą kontrolę nad kierunkiem, w którym podążam.

Mając już datę, ustawiamy resztę roku, tak szczegółowo jak tylko potrafimy. 1 lipca 2019 posłuży nam za przykład.

Do tego dnia mamy około 6 miesięcy. Są to dwa kwartały. Około 24 tygodnie, lub 168 dni.

Blog potrzebuje osiągnąć 5000 UU do tego czasu. To znaczy, że blog musi przyciągać ok. 210 czytelników każdego tygodnia, a ok. 830 miesięcznie, a na kwartał 2500.

Te trzy wyznaczniki są ważne, bo dzięki nim będziemy mogli sprawdzać nasz postęp. Nie zawsze ważne jest to, czy w tygodniu uda nam się osiągnąć te 210 nowych czytelników, jeśli na koniec miesiąca wychodzimy na plusie. Tak samo jest w kwestii kwartałowej.

Jeśli nasz cel jest podzielony w małe, wykonalne części, łatwiej jest nam zapanować nad całością. Mamy czas na interwencję, oraz nadrabianie strat, gdyż możemy zauważyć porażkę odpowiednio wcześnie, i nie jest ona nam w stanie pokrzyżować planów.

Możemy też pokusić się o statystkę wpisów – jeśli musimy nabić 210 UU na tydzień, a w tygodniu publikujemy średnio 3 wpisy, to każdy wpis, w zaokrągleniu, powinien przyciągnąć 70 czytelników.

Mamy kilka wartości, którymi możemy się kierować. Jeśli mamy jakiś cel warty realizacji, to musi on zawierać liczby, którymi możemy się posługiwać, aby ten postęp zmierzyć.

Jako kolejny przykład możemy wziąć bieganie.

Biegnę półmaraton 17 marca 2019 roku, i aby się do niego przygotować, muszę poświęcić przynajmniej 3 wieczory tygodniowo na trening. Jako, że są to zawody dystansowe, właśnie na długości będę się skupiał.

Wypisuję ilość tygodni do startu, oraz przewidywalny progres z treningu na trening – biegam na tyle długo, że umiem określić z jaką prędkością mogę dodawać kolejne kilometry, doświadczenie gra tutaj sporą rolę.

Jeśli z tygodnia na tydzień nie idzie tak jak planowałem, modyfikuję cały plan, lecz cel pozostaje niezmienny. Nie biegłem nigdy takiego dystansu, a na zawodach zamierzam to zmienić. Będzie to mój pierwszy oficjalny bieg powyżej 10 km.  To daję mi dodatkową motywację do podążania za planem.

Słowem końcowym dam Ci radę, która podsumuje cały ten wpis. Jakkolwiek wielkie jest marzenie, które zamierzasz spełnić, jest sposób aby rozbić go na małe części, i codziennie, bądź co tydzień robić czynność, która przybliży Cię do jego realizacji.
Pamiętaj, aby mierzyć swój postęp liczbami lub zakończonymi czynnościami, bo tylko dzięki temu, będziesz wiedziała na czym stoisz, i czy idziesz w dobrym kierunku.
Listę swoich celów trzymaj zawsze blisko siebie, abyś mogła zerkać na nią każdego dnia, i każdego dnia przypominać sobie o tym, dlaczego do tego dążysz.
Warto jest planować, bo tylko wtedy wiemy gdzie idziemy.
Podążajmy mapą swoich marzeń.
Trzymaj się.