Wyobraź sobie sytuację. Ciepła herbata, spokojna muzyka na głośnikach, a Ty wygodnie wylegujesz się na kanapie z książką w ręce. Śledzisz kolejne linijki, a akompaniament pomaga ci przebrnąć przez kolejne wydarzenia fabularne.
Przyjemne, prawda?
Niektórzy uważają, że słuchanie muzyki podczas czytania jest najwyższą formą herezji. Postaram się Tobie udowodnić, dlaczego takie myślenie jest błędne, a jeżeli czytelnikowi to nie przeszkadza, a wręcz pomaga, to nie powinno to być nikogo interesem.

Nawet teraz pisząc ten tekst słucham wszystkim pewnie znaną transmisję live z yt, na której lecą zapętlone kawałki (link na końcu).

Teraz się skup, bo podam Tobie kilka powodów na to, dlaczego warto urozmaicać sobie swoje czytelnicze przygody muzyką.

Na pierwsze ogień idzie brak ciszy w tle. Może jest to wbrew naszemu zdrowemu rozsądkowi, ale często trudno jest nam się skupić, jeśli w tle nie ma żadnego podkładu. Z tego powodu przyjemnie nam się zasypia do dźwięku deszczu obijającego o szyby, bądź pękającego w kominku drewna. Te tzn. białe dźwięki wspomagają naszą koncentrację, i prowadzą do lepszego zrozumienia tekstu – testowane na mnie. Spokojna muzyka bardzo podobnie wpływa na czytelnika.

Kolejny powód można zastosować głównie do dzieł fikcji. Gdy zagłębiasz się w spokojne wydarzenia, równie spokojna muzyka w tle dodaje im uroku. Analogicznie, możemy wykorzystać szybką oraz rozpraszającą muzykę do wydarzeń, które dzieją się nagle – walk, bijatyk, morderstw, pościgów. To pozaksiążkowe doświadczenie wzmacnia nasze przeżywanie.

Ostatnia sprawa to kwestia pobieżnego doświadczania obu dzieł sztuki. Oczywiście, nigdy nie zdarzyło mi się puścić muzyki, którą jestem rzeczywiście zainteresowany w tło. Piosenki, a może raczej instrumentale puszczane podczas czytania książek to albo dobrze znane kawałki, bądź muzyka stworzona specjalnie jako tło – tutaj jako przykład podam soundtrack z Interstellar, lub Władcy Pierścienia. Wszelkiego rodzaju utwory stworzone do „windy” również wpasowują się w moje zrozumienie muzyki jako tło. Nie są to dzieła przeznaczone do głębszej interpretacji, są jedynie nośnikiem większych treści, wzbogaceniem literatury.

Wielu z nas czyta. Wielu z nas czyta z muzyką.
Najważniejsze jest to, że czytamy. Potrafimy się skupić, wzbogacić swoje doznania, i odbierać dzieło tak jak chcemy, aby zostało odebrane. Nie kłóćmy się z powodu tych drobnych niuansów naszych czytelniczych przedsięwzięć.
Bo nie warto.
Chcesz udowodnić mi, że to co piszę nie ma kompletnie sensu, albo ładu i składu?
Zapraszam do komentowania, z chęcią powymieniam się uwagami 😊