Przeglądając YouTube w poszukiwaniu motywacji trafiamy na różnego rodzaju bzdury, uproszczenia oraz zwyczajne kłamstwa. Nie jest to moje ulubione źródło wiedzy, lecz spędzam na nim najwięcej swojego wolnego czasu, szukając tematów, inspiracji, aby tworzyć kolejne wpisy. Nie tak dawno temu natrafiłem na Jordana Petersona – psychologa, który nagrywa swoje wykłady, a następnie publikuje na YouTube. Zachłysnąłem się jego wiedzą, i zacząłem oglądać z nim wywiady, czytać jego książki.

Wszystko wydawało się być w porządku, aż pewnego dnia naturalnie odszedłem od jego materiałów, aby spojrzeć okiem krytycznym, na jego poczynania. Coś mi śmierdziało, ale nie wiedziałem co.

W czasie, gdy byłem jego wiernym widzem, wyczuwałem niepokój obijający się echem w mojej głowie. Formułowałem własne wnioski odnośnie do motywów, które poruszał w swoich wykładach, a moje i jego zdanie odbiegało od jedności. Powoli rezygnowałem z nowych materiałów. Szala się przebrała, gdy skończyłem czytać jego książkę.

Moje zainteresowanie jego osobą zupełnie ostygło. Do dziś.

Podczas słuchania jednego z popularniejszych podcastów w Polsce, prowadzący napomknął o Jordanie Petersonie. Podobnie jak ja, autor podcastu na początku bardzo lubił słuchać psychologa oraz zgadzał się z większością obronionych przez niego tez, lecz po jakimś czasie dojrzał do tego, że może postępowanie Petersona nie jest takim postępowaniem, jakie powinno się naśladować.

Pomyślałem wtedy: Cholera, są jeszcze ludzie, którzy myślą w bardzo podobny sposób!

Pogrzebałem trochę, ale koniec końców pozostawiłem ten temat do obróbki na później.

Kilka dni temu natrafiłem na świeży wywiad Jordana z feministką – psycholog jest znany z „miażdżenia” swoich rywali w debacie jeden na jeden.

Kilka wymian zdań pomiędzy prowadzącą wywiad, a Petersonem, a już wiedziałem co mi tak śmierdziało – jego arogancja.

Jordan Peterson to niesamowicie inteligentny człowiek. Potrafi udowodnić wiele rzeczy, wygrać prawie każdą batalię słowną, co sprawia, że za jego plecami zawsze jest rzesza fanów gotowa obronić swojego przywódcę. Jednak patrząc na to, że jest człowiekiem przeciwko doktrynie, sam popada w hipokryzję głosząc, że jego punkt widzenia jest jedynym logicznym, i mającym miejsce w naszej rzeczywistości.

Używa swoich twierdzeń jako prawda objawiona, jakby nigdy nie było szarego pola manewru, marginesu błędu. Jego inteligencja umożliwia mu wybrnąć z każdej potyczki słownej, gdyż wierzy w swoje słowa, i jest mistrzem manipulacji swojego oponenta. Nikt nie ma z nim szans na miejscu, bo jego sposób argumentacji jest prawie bezbłędny. Jest władcą chwili.

Przez skupienie się na efektach „tu i teraz” zjednał sobie rzesze fanów. „Ale zaorał tą feministkę” lub „precz z gender studies” to tylko jedne z wielu komentarzy, które można przeczytać na redditcie poświęconym temu twórcy. Większość jego widzów myśli liniowo, oraz podąża za nim z klapkami na oczach.

Dzięki nim zarabia sporą sumę pieniędzy, i pewnie będzie zarabiał jeszcze więcej, gdyż ciągle jest popularny oraz z chęcią oglądany.    

Miejcie otwarte głowy, oraz analizujcie to czego słuchacie, bo każdy idol ma wady, a czasami te wady mogą być przyćmione przez waszą idealizację zalet.
Starajmy się być obiektywni, będzie żyło nam się lepiej.