Słuchanie muzyki dla wielu z nas jest często czymś więcej niż akompaniamentem podczas powrotu z pracy do domu. Oczywiście, ubogaca ona drogę, którą musimy przejść, lecz wsłuchiwanie się w tekst, docenianie artystycznych smaczków to jednak większe skupisko doświadczeń. Wrażeń, które podlegają charakterystycznym zmianom względem wielu czynników zewnętrznych, jak i wewnętrznych.

Zdarza się, że nasz humor dyktuje playlistę na dany dzień, a zmieniające się pory roku potęgują doznania. Innych albumów słuchamy wiosną – są nieco radośniejsze, pogodniejsze; a innych zimą – tam dominuje chłód oraz przestrzeń na refleksje.

Poniższy tekst zawiera moje rozmyślenia na temat narracyjnych technik jakie zastosował Taco Hemingway w albumie Marmur z roku 2016 oraz American Football w swoim albumie LP1 z roku 1999. Postaram się zilustrować różnice oraz podobieństwa w obu tych muzycznych narracjach.

Zanim przejdziesz dalej:

O albumie Taco pisałem już tutaj i tu, w bardzo podobnym kontekście, lecz postaram się streścić tamten wpis w ramach tego, aby wszystko było dostępne w jednym miejscu.

Protagonista utworów tego albumu – Filip – szuka ucieczki od zgiełku, aby móc wznowić swoją kreatywną działalność. Niestety, już podczas podróży konfrontuje swoje alter ego, Taco, które przypomina mu o sławie i pieniądzach, ale również o odczłowieczeniu.

Filip trafia do tytułowego hotelu Marmur, gdzie odpoczynek miał być gwarantowany. Niestety nasz bohater jest oporny, a wszelkie próby nie kończą się sukcesem. Krąży, a za nim jego alter ego, które na samym końcu albumu wyjawia to co Filip musi zrobić, by okiełznać swoje kreatywne rządze.

Jedynie akceptując przeszłość oraz swoją drugą, gorszą stronę, jest w stanie czerpać z niej energię do tworzenia. Po albumie Marmur wyszły dwa dłuższe dzieła spod nazwy Taco Hemingway – Szprycer oraz Café Belga. Najwidoczniej Filip posłuchał się rady swojego alter ego i zaczął znowu tworzyć.

Dostęp do tej historii dla słuchacza jest łatwy, gdyż dowiadujemy się jej poprzez przerywniki w utworach bądź przez sam tekst utworu. Czasami mamy wrażenie, że to słuchowisko, a nie pełnoprawny album, lecz dodaje to charakterystycznego uroku.

Jest to narracja bazująca głównie na słowach piosenek oraz treści przerywników.

Drugi album, o którym chciałem napisać to debiut American Football. LP 1 zostało stworzone w jeden weekend i jest jednym z klasyków wśród muzycznej kategorii emo. Tam, gdzie Filip kończy swoje wakacje, zaczyna się klimat tego dzieła.

9 kawałków, każdy z nich opowiadający trochę inną historię, lecz wszystkie zahaczające o jesienną porę.

Never Meant jest o rozstaniach, o nieudanych związkach.

The Summer Ends opowiada o trudach pożegnania

Honestly? to weltschmertz młodości.

For Sure wspomina o tym co mogłoby być, tam, gdzie niepewność jest jedynym pewnikiem

You Know I Should be Leaving Soon to instrumental potęgujący jesienny letarg, zastój.

But the regrets are killing me to utwór również o rozstaniu i o żałowaniu decyzji, lub jej braku.

I’ll see you when we’re both not so emotional to apel do szczerości oraz bycia człowiekiem, i opowieść o emocjonalnym bagażu, który na nas ciąży.

Stay home przestrzega, że jeśli chcemy, aby wysłuchano naszych problemów musimy również nauczyć się słuchać

The one with the wurlitizer to też instrumental, który domyka cały album.

Każda z tych piosenek nie ma dużej ilości tekstu. Śladowy sens, który napisałem przy każdej z nich, to ich motywy przewodnie.

To co sprawia, że są wyjątkowe to instrumenty oraz współpraca całego zespołu, który buduje narracje tego albumu.

Muzyka dyktuje ton oraz charakter tej narracji, dzięki użytym instrumentom oraz współgraniu zespołu, taki efekt jest trudny do naśladowania. Ciepłe gitary, delikatne postukiwanie w perkusję oraz okazjonalna trąbka to elementy nierozłączne z wiadomością, którą American Football stara się nam przekazać. Jest to swego rodzaju kapsuła czasu, otwierana każdego roku w jesiennej porze, aby poczuć jej klimat.

Oba albumy mają specjalne miejsce w moim sercu. Oba te dzieła sprawiły, że zacząłem inaczej słuchać muzyki, wyłapując narracyjne niuanse.
Mam nadzieję, że dowiedziałeś się czegoś nowego, a te 600 słów nie zostało napisane na marne. Posłuchaj, poczytaj i daj mi znać co sądzisz.