Przeglądając internet zauważam wiele nieprawidłowości narracyjnych. Dużo ludzi pisze rzeczy w sieci, lecz bez zastanowienia publikuje nieangażujące treści. Chciałbym pomóc, oraz ujawnić te potknięcia, oraz zilustrować ścieżkę poprawy oraz naprawy.

Ten wpis jest początkiem wielu z tej kategorii. Kącik fanfiction będzie cyklem miesięcznym, w którym na warsztat biorę “ficzki” uważane przez wielu za złe, bądź nieczytelne. Obnażę ich narracje, i postaram się zaoferować alternatywy do danej opowieści.

Mam spory zasób takich opowiadań, więc zapowiada się przynajmniej 10 odcinkowy cykl. Również, postaram się napisać do autorów, oraz udostępnić im ten wpis, aby mogli coś z niego wynieść.  

Kim jestem, że mogę krytykować czyjąś pracę?

Blog jest z natury opiniotwórczym środowiskiem. Przez lata czytania, oraz przeglądania tysięcy narracji, mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że coś o narracjach wiem. Nie jestem jeszcze ekspertem, ale do tego dążę. Konstruktywna krytyka powinna być zawsze mile widziana, bo jedynie wtedy możemy dostrzec błędy, których wcześniej nie zauważyliśmy.

Ale skończmy z tym poważnym tonem. Przejdźmy do dzisiejszego fanfiction.

Interpunkcja zawsze sprawiała mi kłopoty. Staram się każdego dnia polepszyć stylistycznie oraz interpunkcyjnie, dlatego wiem jak ważne jest to dla treści, które chce się przekazać. Pierwsze kilka zdań roi się od błędów właśnie z tej kategorii, a spacja przed kropką również jest niepotrzebna. Powtórzenie słowa przyjaciel, oraz brak znaków zapytania burzą estetykę tego wstępu.

W rozdziale pierwszym również rzucają się w oczy błędy wymienione powyżej. Przedstawienie postaci jest znanym zabiegiem wprowadzającym w świat opowieści. Poświęcenie jedynie 2, lub 3 zdań na przedstawienie postaci sprawia, że postać staje się słabo zapamiętana. Nasze wyobrażenie protagonistki może nie być takie, jakie zamierzała autorka. Przejście z narracji pierwszoosobowej do narracji trzecioosobowej, a później znów do narracji pierwszoosobowej również jest nie na miejscu. Czytelnik gubi się podczas poznawania bohaterki.

Na końcu pojawia się obietnica, często używana też w innych dziełach, by skupić uwagę odbiorcy.

Kolejny rozdział, kolejne nieprawidłowości. Śmierć rodziców głównej bohaterki jest dla niej niczym, i z chęcią przyjmuje swoich prawdziwych rodziców bez żadnych dowodów. Niestety poprzez tak naiwną protagonistkę, trudno jest mi się utożsamić z tą sytuacją. Autorka chyba nie zamierzała wywołać moralnego niepokoju, odrzucając przyszywanych rodziców na bok, a nawet jeśli, to zaimplementował to w sposób odczłowieczony. Życie płata nam różne niespodzianki, lecz morderstwo rodziców, i zaufanie mordercom, że są twoimi prawdziwymi rodzicielami może być nieco nierealistyczne. Po raz kolejny obietnica na końcu, wiążąca rozdział z rozdziałem

Rozdział 3 to zapychacz. Nie ma w jego treści nic konkretnego, jedynie koniec mówi nam nieco o reakcjach bohaterów drugoplanowych na zmianę protagonistki.

Nasza bohaterka spędza czas z ludźmi, których wcześniej nie lubiła, lecz dzięki wypływowi swojego ojca stali się oni jej nowymi przyjaciółmi. Plan pokazania wszystkim w Hogwarcie, że jest teraz po innej stronie, niż Harry Potter jest dobrym narracyjnie planem. Jednakże, nie zmienia to faktu, że ponownie odczuwam tutaj brak człowieczeństwa oraz porównania do rzeczywistości.

Przez nieznośne zachowanie bohaterki czytanie jest utrudnione. Bezzasadny monolog Hermiony przypomina małą, kapryśną dziewczynkę, a nie dorosłą kobietę. Zmiana domu również została opisana po łebkach, kulminacja wcześniejszych wydarzeń pozostawia wiele do życzenia. Próżno szukać wartości merytorycznych.

Denerwują mnie obrazki w tej narracji. Autorce łatwiej było pokazać przez zdjęcie, niż opisać, przez co urok opowieści gdzieś ucieka. Trudno sobie wyobrazić coś, co zostało już przedstawione na załączonym obrazku. Zmiana epistemiczna bohaterki jest zauważalna na każdym kroku, lecz aby to podkreślić, Hermiona postanowiła zmienić swój wygląd. Przez to wpada na nauczycielkę, której pyskuje, co znów nie jest zachowaniem dorosłej kobiety.

Wątek miłosny nie powinien znaleźć się w tej opowieści. Jest on tylko pretekstem do przemyśleń głównej bohaterki. Doświadczony czytelnik zauważa, że timeskip, mógł być pominięty. Epizod miłosny kończy się pocałunkiem, tak samo jak wiele innych narracji.

Główne zarzuty:

  • Interpunkcja, powtórzenia, literówki, ortografia
  • Odczłowieczenie
  • Naiwność bohaterki
  • Niesatysfakcjonująca kulminacja
  • Motyw miłosny jako koniec opowieści nie jest nowym zjawiskiem, lecz został niepoprawnie zaimplementowany
  • Brak aspektu dorosłości przedstawionego w rozdziale pierwszym
Zakończmy już analizę tej narracji. Napisałem to, co uważam, że należy zmienić. Mam nadzieję, że autor/autorka przeczytają tę analizę.

Jak Tobie się podobało?