Egzaminy na studiach warto zdawać w pierwszym terminie.

Tak mógłby wyglądać ten wpis, gdybym skrócił go do minimum. I dlatego nie postąpię w ten sposób. Postaram się nie marnować twojego czasu, lecz rozbuduję zdanie rozpoczynające tę notkę.

Studia bywają ciężkie dla każdego – pierwsze kroki w dorosłość, egzaminy oraz praktyki (dla niektórych pierwsza styczność z pracą). Po maturze otworzyło się wiele nowych ścieżek w życiu, głównie związanych z dalszą nauką.

Aby sprawdzić owoce naszych wysiłków na uczelni, odbywają się 2 sesję egzaminacyjne – zimowa oraz letnia. Studenci zdają wszelkiego rodzaju testy, ustne czy pisemne, aby przejść na kolejny etap studiów.

O ile ta zimowa sesja egzaminacyjna zazwyczaj jest łatwiejsza, oraz poprawki odbywają się tuż po niej, tak ta letnia jest już o wiele bardziej problematyczna.

Bo widzisz, mając egzaminy  na przełomie maja i czerwca, a później poprawki dopiero we wrześniu, łatwo jest się pogubić w posiadanej wiedzy oraz dostępnych materiałach. Ciepło również daje się we znaki, a ja bardzo dobrze wiem, że przygotowałaś się odpowiednio na pierwszy termin, i to tylko zbieg okoliczności, że nie udało Ci się przejść dalej.

Uczelnia wzywa ponownie we wrześniu, psując nam ten wakacyjny nastrój oraz zmuszając abyśmy znów zerknęli na notatki, i spróbowali się nauczyć tej samej dozy materiału, co parę tygodni wcześniej.

Przez całe wakacje, gdzieś w tle naszej świadomości wisiał termin poprawki, zmuszając nas do pewnego rodzaju dyscypliny.

“Mam jeszcze miesiąc do poprawki, zdążę się spokojnie przygotować!”

“Mam jeszcze tydzień do poprawki, już przygotowałem sobie materiały, dam radę!”

“Jutro jest poprawka, zawalę jeśli nie zarwę tej nocki…”

U mnie proces przygotowawczy do letnich poprawek wygląda jak powyżej. Przypuszczam, że u wielu z was jest bardzo podobnie.

Narażamy się na dodatkowy stres, podwyższone ciśnienie oraz ogólny mętlik. Podchodzimy ze świadomością, że być może nie będzie już drugiej szansy – czasami to jest nasze być albo nie być na uczelni.

Zostawianie rzeczy na ostatnią chwilę jest złym nawykiem. Każdy z nas to wie, lecz niewielu zdaje się przeciwdziałać. Sesje poprawkowe mają tendencję do “psucia fazy” psychicznie poprzez świadomość istnienia jeszcze “jednego” egzaminu przed rozpoczęciem kolejnego semestru na uczelni, oraz fizycznie poprzez komponent dodatkowego stresu, który potrafi wymęczyć organizm.

Zrób sobie przysługę. Naucz się na pierwszy termin.

Wasz jedyny,

Piotr