Nigdy wcześniej nie posiadałem ebook readera. Uważałem to głównie za stratę pieniędzy, bo przecież mogłem, równie dobrze, czytać na swoim tablecie, ba mogłem nawet czytać pliki, od których epapierowe matryce, najprawdopodobniej, zajęłyby się ogniem.

Nieczęsto bywam uparty, lecz w rejonie książek zdarza się być trochę bardziej zamknięty na nowe alternatywy. Dopiero 8 miesięcy temu zmusiłem się do zakupu Kindla, co prawda refurbished oraz starszego modelu, ale powinien mi wystarczyć do obalenia mitu, iż epapier jest zbędną i

Nigdy wcześniej nie posiadałem ebook readera. Uważałem to głównie za stratę pieniędzy, bo przecież mogłem, równie dobrze, czytać na swoim tablecie

nwestycją dla każdego czytelnika. Nie mogłem mylić się bardziej.

Zobaczyłem ofertę, pomyślałem: kupię, a co mi tam, najwyżej sprzedam, albo dam komuś na prezent. Dodałem do koszyka, wybrałem dostawę do paczkomatu. Paczka czekała na mnie już dnia następnego. Będąc pracującym studentem, dopiero około godziny 21 udało mi się ją wyciągnąć, oraz po krótkim spacerze w stronę mieszkania, byłem już gotów, skonfrontować swojego nowego przeciwnika.

Przywitałem się ze swoim współlokatorem, usiadłem u niego w pokoju na kanapie oraz w trakcie rozmowy, powyciągałem szczątkowy ekwipunek czytnika. Niewiele, prócz samego urządzenia, bo tylko instrukcja oraz kabel do ładowania wypadły z małego kartonowego pudełka. Pozbierałem resztki czytelniczej godności oraz ruszyłem palcem w stronę przycisku mocy.

Zamigotało na zielono, a na matrycy pojawił się ekran powitalny.

Może to jednak nie jest takie złe jak mi się wydawało? O, można podłączyć goodreads oraz facebooka! Wylicza mi z jaką prędkością skończę daną książkę?

Po 30 minutach zabawy z Kindlem, byłem już kupiony. „I was blind, but now I see.” Czytniki Ebooków potrafią zmieścić ogromną bibliotekę, a przy tym nie zajmują fizycznego miejsca. Tysiące książek na wyciągnięcie ręki.

Ale Pietrek, mówiłeś przecież, że na tablecie jest to samo. Co z ekranem?

Przechodzimy do najważniejszego elementu skłaniającego mnie do kupna kolejnych Kindle’ów. Oczy nie męczą się, tak jak przy 30 minutowym czytaniu na tablecie. Podświetlenie epapieru działa w inny sposób, niż to tabletowe. Można to porównać do podłożenia lampki pod kartkę papieru, a świecenie latarką przez okno. Różnica jest zauważalna na pierwszy rzut oka.

Czy to oznacza, że nie będę już kupował fizycznych książek?

Oczywiście, że nie. Posiadanie na własność, fizycznych 300-400 stron papieru zapełnionego atramentem jest jedną z większych przyjemności w moim życiu. Zawsze mogę poczuć tą okładkę, ten charakterystyczny zapach. Zamierzam redukować swoją bibliotekę do zupełnego minimum, lecz wciąż dodawać do niej pozycję, które rzeczywiście są w stanie wzruszyć moim światem; quake books to odpowiedni termin na te dzieła.

Byłem przeciwnikiem, a stałem się zwolennikiem. Jeśli czytnik, to tylko Kindle, gdyż inne (może poza Kobo) nie wykorzystują technologi w pełni oraz są nieco wolniejsze. Uwierzcie mi, prędkość w czytnikach robi różnicę. Na co czekasz mój czytelniku? Dołącz do naszego grona fanów elektronicznego papieru.

Chodź do nas, jest fajnie.

PS. wrzucam tutaj projekt, który zdobywa międzynarodową popularność. Zerknij, jeśli będziesz miała chwilkę.