Twin Peaks. Po ponad 25 letniej przerwie od emisji ostatniego odcinka, Showtime dodaje nowy, 3 sezon do swojej ramówki. Fani wiele razy porzucili nadzieję na wznowienie produkcji. Plotki krążyły, pogłoski wynurzały się z eteru, aż w końcu zostały oficjalnie potwierdzone. Kultowy serial wraca na małe ekrany, a duo odpowiedzialne za reżyserie to Mark Frost i David Lynch; potrafiące zdziałać cuda z kamerą, w czasach, podczas których te cuda były prawie nieosiągalne. Czy poradzą sobie w nowym środowisku, wyposażeni w nowe technologie? Czy słowa aktorów, którzy udzielają wywiadów na temat dzieła, znajdą pokrycie w obrazie?

Dlaczego powinno Cię to obchodzić?

Kult oglądania serialów, przez ostatnie kilka lat, rozkwita do niewyobrażalnych proporcji. Łatwiej jest obejrzeć jeden, 45 minutowy odcinek, niż zabierać się za cały film. Dawkowanie jest prostsze, pozornie zajmujące mniej czasu, lecz spojrzawszy na objętość niektórych sezonów, możemy stwierdzić, że wcale tak nie jest. Reżyserowie mają więcej swobody artystycznej, a ich fabuły ciągną się przez kilkanaście godzin.

Ale nie przyszedłem tutaj pisać o samych serialach. O tym mam już wpis. Możecie go przeczytać o tu.

Twin Peaks pochodzi z ery, w której ten kult nie miał prawa się wytworzyć. Telewizor to jedyne medium, przez które dostęp do tasiemców był możliwy. Raz w tygodniu, o danej godzinie, emitowany był nowy odcinek. Żadnych przecieków, lewych streamów ani spoilerów z zagranicznych forów; twórcy Netflixa zapewne czekali równie z niecierpliwieniem na nowy odcinek, tak jak tysiące innych amerykanów.

Miasteczko Twin Peaks jest, po dziś dzień, czymś świeżym – tworem, który po 25 latach wciąż łapie za serce, wciąż angażuje widza w wydarzenia toczące się za monitorem LCD. Niektóre z ujęć zalatują kiczem, niektórych wciąż nie da się podrobić. Zamknięcie fabuły w jednym miejscu, jest zabiegiem, dzięki któremu widz wręcz topi się w fabularnych niuansach. Niespodziewany przebieg wydarzeń, oraz różnorodność bohaterów, chwyta naszą uwagę w bardzo specyficzny sposób.

Trzeba temu serialowi na to pozwolić. Ma już swoje lata.

Bardzo podobny vibe odczułem podczas oglądania Atlanty, produkcji studia FX. Odmienność serialów, pewnego rodzaju tajemniczości, to cechy, o które tak trudno na współczesnym rynku błyskawicznej rozrywki. Jak zbudować napięcie, jeżeli chcemy ciągle pchnąć do przodu?

Miejmy nadzieje, że tak jak Atlanta, powracające Twin Peaks przedstawi to, czego poszukuję. Za produkcję odpowiadają te same osoby, a aktorzy w większości pozostali tacy sami, z dodatkiem kilku nowych twarzy. Współczesna technologia, wsparcie tysięcy fanów, oraz historia, która może po ponad 25 latach zostanie sfinalizowania. Czy reżyserzy podołają ćwierćwiecznemu wyzwaniu?
Przekonamy się 21 maja.