Przedwiośnie zawitało na dobre w naszym kraju. Zimno, ciepło, zimno, ciepło – te ciągle oscylacje w temperaturze sprawiają, że nasze systemy immunologiczne poddawane są ciężkim próbą. Będąc studentem oraz zmagając się z sesją, choroba nie była mi po drodzę.

Jednak, zdarzyło mi się pisać/opowiadać wszystkie egzaminy z gorączką. Resztę dni spędziłem przykuty do łóżka, oglądając seriale, okazjonalnie śpiąc.

Od dość dawna nie byłem w dobrym humorze, a poważne dzieła nie pomogłyby mi tak, jak zrobiło to Community. Po raz kolejny przebrnąłem przez całe 6 sezonów, bawiąc się wyśmienicie, w pełni doceniając piękno tego amerykańskiego sitcomu.

Moje samopoczucie uległo poprawie, a wyłapując smaczki serialu, dodatkowo się wzbogaciłem.

Przez sześć sezonów śledzimy losy grupy studentów, którzy spotkali się jednego dnia w Study Room, aby uczyć się Hiszpańskiego. Wszystko wyszło spontanicznie, gdyż większość z tych ludzi przypadkowo trafiła do tego samego pomieszczenia. Od pierwszego dnia bardzo się polubili, a chemia między aktorami wzbogaciła wiele scen.

Postacie rosły razem z aktorami, a wszelkie interakcje wydawały się naturalne. Study group składa się z niesamowicie unikalnych bohaterów, trudno znaleźć wiele podobieństw, bo od różnic, aż się roi. Najbardziej jest to zauważalne w odcinkach świątecznych – każdy jest wyznawcą innej religii.

Jak dobrze wiemy, przeciwieństwa się przyciągają. Ich słabości widoczne są tylko, gdy są samotni, lecz będąc w grupie, potrafią zdziałać to co niemożliwe – zdać semestr, a później pomóc swojej szkole(Greendale).

Zabawa z rasizmem oraz stereotypami, choć niebezpieczna, buduje pewną warstwę satyryczną całego serialu. Wiele scen balansuje pomiędzy zbyt drastycznym ujęciem problemu, a lekką kulturową przesadą. Dan Harmon(twórca) nie przejmuje się utartymi już granicami satyry telewizyjnej, i potrafi swoją wprowadzić w sposób “zjadliwy” dla widza.

Miłosne tarapaty głównych bohaterów są rozpatrywane na różne sposoby. Są małżeństwa, rozwodnicy, playboye oraz wieczni single. Spektrum związków oraz samych relacji pomiędzy uczestnikami study group, często zmienia spojrzenie na nasze własne nie platoniczne związki.

Warto również wspomnieć o szkole w jakiej znajdują się nasze ukochane postaci. Community College to najłatwiejszy sposób, aby zdobyć wyższe wykształcenie w Ameryce. Kursy są tam tańsze, a poziom trudności jest mniejszy, niż w prawdziwym Collegu. Greendale jest bardzo specyficzną szkołą, oferującą lekcje takie jak “Drabiny”, czy “Testowanie lodów”. Prowadzona przez dyrektora/Dean’a Peltona, który sam ma dość poważne problemy osobiste.

Nasza kochana grupa wyrzutków pomaga mu w prowadzeniu uczelni, przez co stają się rozpoznawalni w całej szkole. Jedni ich kochają, inni nienawidzą.

Moją ulubioną postacią jest Abed, który dzięki swojej dziwności, porozumiewa się widzem. Łamie tzn. 4 ścianę prawie co odcinek, oraz wydaje się być świadom tego, że gra w serialu telewizyjnym. Najlepiej wytłumaczy wam to chyba ten clip, bezpośrednio z jednego z ostatnich odcinków(brak spojlerów).

 

Raczej przekonałem Cię do zerknięcia na chociaż pierwszy odcinek tego wspaniałego serialu. Ma on w moim sercu specjalne miejsce, a rzadko kiedy wpuszczam tam cokolwiek.

Na zakończenie, coś przyjemnego, bezpośrednio z serialu.