Nowy rok, nowe Oscary. To podsumowanie nagrodzonych filmów, które widziałem. Nie traćmy czasu na wstęp, przejdźmy do meritum.
Moonlight

Zacznę od filmu najbardziej kontrowersyjnego, połączonego bezpośrednio z galą z zeszłego roku. W 2016 unikano(celowo, bądź niecelowo) nominacji oraz samych Oscarów dla czarnoskórych aktorów. Akademia postanowiła odpokutować w następujący sposób: na tej gali rozdano największą w historii ilość statuetek dla afro-amerykańskich aktorów i filmów, w których owi aktorzy odgrywali swoje role. Wykonano taki „zabieg” ze względu na dobry PR, niż samą wartość merytoryczną gry lub historii postaci.

Nie zmienia to faktu, że Moonlight jest bardzo dobrze wykonanym filmem. Przedstawia opowieść o losach czarnoskórego homoseksualisty, rozplanowaną na przestrzeni lat – od podstawówki po dojrzałą dorosłość. Wpleciono odpowiednią ilość skoków w czasie (2), a każdy z nich określony jest kolorowym efektem, wprowadzonym wcześniej na plakacie.

Mimo wszystko, nie jest to film wart Oscara. Fabuła momentami zanudza kinomana, a jej przewidywalność nie dodaje uroku. Pierwszy etap jest tym najciekawszym, reszta historii protagonisty nie jest już zachwycająca, lecz monotonna. Takie dzieła też są nam potrzebne, i wybijają się z codziennych formatów, do których zdążyliśmy już przywyknąć.

Manchester by the Sea

Zaskoczył mnie ten film. Złożonością, a także świetną grą aktorską całej ekipy. Zazwyczaj, jak zabieram się za nowy film, staram się ustawić poprzeczkę jak najniżej, aby się nie zawieść. Cieszę się, że tu też to zrobiłem.

Casting pozwolił młodszemu Affleckowi na pokazanie wszystkich swoich aktorskich sztuczek. Smutek w oczach protagonisty zrodzony dzięki wspaniałemu odgrywaniu postaci, dodaje dziele szlifu. Jest to przyjemny kontrast, gdyż niedługo przed seansem Manchester by the Sea widziałem Good Will Hunting, w którym Casey gra dość zabawną postać. Film pośrednio ilustruje warsztat młodszego Afflecka przekazując mu Oscara za najlepszego aktora pierwszoplanowego.

Proza życia przedstawiona w filmie jest bardzo dobrze łamana, a przeskok jest na tyle niespodziewany, że potrafi zaskoczyć nawet najzagorzalszych koneserów kina. Wulgarność tego aktu jest również narzędziem, które wzbogaca kinematograficzne doświadczenia.

Hacksaw Ridge

Filmy wojenne nie należą do moich ulubionych. Oglądanie, a nawet świadomość, że przedstawione wydarzenia mogą być prawdziwe, podkopuje moje moralne wartości. Oblicze potyczek zbrojnych zawsze zasiewa w moim sercu niepokój.

Odwaga, z jaką protagonista wkracza na pole walk dodaje otuchy widzowi. Mijające go pociski oraz odgłosy wybuchów pomagają poczuć dreszcz emocji. Świetny akompaniament dźwiękowy, perfekcyjnie zmontowane sceny wzbogacają dzieło do wartości oscarowych.

Nie zachwycił mnie, lecz nie mogę powiedzieć, że mnie nudził. Leży w szarości mojej kinowej tolerancji.

Arrival

Nagrody:

Moonlight – najlepszy film, najlepszy aktor drugoplanowy Mahershala Ali, najlepszy scenariusz adaptowany.

Manchester by the Sea – najlepszy aktor pierwszoplanowy Casey Affleck, najlepszy scenariusz oryginalny.

Hackshaw Ridge – najlepszy dźwięk, najlepszy montaż.

Arrival – najlepszy montaż dźwięku.

To już moje kolejne podsumowanie Oscarów. Wpisy z zeszłych lat możecie przeczytać tu:

Oscary 2016

Oscary 2015

Oglądajcie dobre kino, a nie to co sugerują wam statuetki.