Czasy, w których żyjemy nie należą do łatwych. Spotkania gonią spotkania, wszędzie trzeba się pojawić, bo możemy wypaść z obiegu w ważnych dla nas kręgach społecznych. Najnowszych ubrań z letniej kolekcji oraz premiery filmu, bądź książki też nie możemy sobie darować, bo poczujemy się gorzej, nie będąc na socjalnej fali, mniej wartościowo. Czy metaforyczna szata zdobi człowieka?

Komu próbujemy zaimponować, interesując się najnowszymi ciekawostkami z życia celebrytów? Czy ten nowy fotel naprawdę był Tobie potrzebny do spełnienia swoich estetycznych upodobań?

Oba te pytania nie mają jednoznacznej odpowiedzi.

Pierwsze porusza problem bałaganu informacyjnego w naszych życiach. Internet to skarbnica wiedzy oraz źródło różnych punktów widzenia, lecz bardzo łatwo można się zgubić w jego odmętach. Szczególnie ludzie podatni na sugestie cierpią w tych małych szczelinach pomiędzy witrynami. Jesteśmy bombardowani coraz to ciekawszymi faktami, lecz rzadko sprawdzamy, czy te dane są prawdziwe.

Wierzymy, gdyż codzienność nie sprawia nam takiej przyjemności. Łatwiej jest nam poszukać informacji o rozdmuchanej aferze, niż zmianach na naszej dzielnicy. Wolimy ładnie przedstawione śmieci od nudnej rzeczywistości. Wartość informacji reprezentowana jest jej narracyjną estetyką, a nie zawartością.

Może kolekcjonowanie niepotrzebnych informacji pozwala nam w jakiś sposób zapomnieć o ciężarze istnienia? Całkiem prawdopodobne.

Pamiętajmy, że:

Tylko to, co konieczne, jest ciężkie, tylko to, co waży, ma wartość. Milan Kundera

Drugie pytanie dotyczy tego co materialne. Każdy z nas doświadczył radości z posiadania nowej zabawki, książki itd.. Mogliśmy zająć swoje ręcę oraz swoją uwagę, na krótką chwilę odciąć się od świata zewnętrznego i w pełni zadowolić swoje kinestetyczno-intelektualne pragnienia.

Z biegiem czasu, takich bodźców potrzebujemy coraz to więcej. Nie wystarczy już jedna zabawka, potrzebujemy ich całą półkę. Jeden samochód? Czemu nie trzy, jeżeli mnie na to stać? Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Kupujesz meble. Mówisz sobie, to jest ostatnia kanapa, jakiej będę potrzebował w życiu. Kupujesz kanapę, potem przez parę lat jesteś zadowolony, że cokolwiek będzie się działo złego, masz przynajmniej rozwiązaną sprawę kanapy. Potem idealne łóżko. Zasłony. Dywan.

A potem jesteś uwięziony w swoim uroczym gniazdku i stajesz się własnością rzeczy, które kiedyś były twoją własnością. – Chuck Palahniuk

Nowe meble odświeżają nam mieszkania, lecz bałaganią w rozumie. Nie potrafimy rozstać się z rzeczami, gdyż mają „wartość sentymentalną”. Czy to nie wspomnienie sprawia, że ta rzecz jest dla nas ważna, a nie odwrotnie?

Materialna głupota.

Boimy się przyznać do tego, że stajemy się niewolnikami własnych informacji, a nawet rzeczy, dbając w ten sposób o „lepsze jutro”. Przyszłość, tak jak teraźniejszość to całkiem przerażające okresy. Marek Aureliusz zna sposób na radzenie sobie z tą kwestią.

Nie niepokój się o przyszłość. Staniesz bowiem tam, gdy będzie potrzeba, uzbrojony w ten sam rozum, którego zażywasz wobec wypadków bieżących.

Warto zadbać o to, by ten rozum nie był przeładowany zbędnymi informacjami, ani zabałaganiony materialnymi problemami.