food-lunch-mexican-nachos3

Kontynuacja wpisu (tutaj)

7. Mgła I (siwe włosy)

Filip błądzi w swojej własnej mgle. Nie ma określonego celu, jego serce jest dyktatorem a nie sługą. Lenistwo oraz wyrwanie z letargu „zaskoczyło” protagonistę albumu. Poznał kogoś nowego, co wybiło z rytmu Szcześniaka. Liczne ciosy lecą na skroń tak jak siwe włosy. Bombardowany zadymiony umysł.

8. Mgła II (mówisz masz)

Patrząc w lustro widzi brylant, który zgubił blask. Trudno zdefiniować dokładnie o czym jest ten utwór. Postać wypełnionego po brzegi Ego podrywacza rzucającego na lewo i prawo pieniędzmi, lecz pustego w środku. Być może Filip widzi tak siebie, jeżeli otrzyma odpowiednią wypłatę.

9. Świat jest wfem

„Moje serce na 100 metrów biegnie, a to bieg przez płotki” – to zdanie podsumowuje tę piosenkę. Pani rozstawiła płotki, sama jest gorzka i oschła, a równocześnie zajmuje się kilkoma typami naraz. List jej zagrań jest potężna, a gdy wszyscy pragną medalu, ona pomnika. Filip jest niestety niewysportowany. Pragnie iść na wagary. „Świat jest wfem, a ja nie mam stroju.”

10. Świecące prostokąty

Wyświetlacze przeszkadzają w kreatywnym procesie twórczym artysty. Zachęcanie przez portiera do zrezygnowania z technologii jednak nie jest głupim pomysłem – stwierdził Szcześniak po czasie. Ta ogólnodostępność informacyjna psuje plany Filipa; nie chciał by każdy wiedział o jego sukcesie – „Stare ziomki wyskakują jak pop-up’y”. Ucieczka jest prawie niemożliwa.

11. Tsunami blond

Femme fatale. Koniec. Kropka.

12. Ślepe sumy

Pasażer przypomina mu o przychodzi i o pieniądzach, które można zarobić. Sam Filip jednak wspomina o wcześniejszych kawałkach oraz o tym, że miesiąc siedzi już w hotelu. Ludzie są zawistni, gdy nie znają sposobów na pozyskiwanie gotówki.

13. Żywot

Autobiografia Filipa. Droga przez pasję, złamane serca oraz podróże ogólnoświatowe. Opowiastka przecinana rozmową z pasażerem. Muzyka była zawsze najważniejsza dla Szcześniaka. Po wszelkich żalach wylanych, pasażer pozwala Filipowi opuścić hotel.

14. Ściany mają uszy

Bohater chce, aby jego muzyka była słyszana, chce aby „ściany miały uszy”. Nie ma już strachu, może znowu tworzyć. Mimo bycia obibokiem, wciąż chce być nazywanym artystą, gdyż dopiero teraz to docenia. Dorósł, dojrzał.

15. Jak cień

Pożegnanie z portierem, płatność w postaci wspomnienia na nazwy hotelu na płycie.

16. To by było na tyle

Marmur symbolizował spokój, a teraz Filip musi powrócić do Warszawy. Na dworcu spotyka pasażera, który decyduje się na wyjawienie swojej persony. To nikt inny jak Taco Hemingway, czyli artystyczne alter-ego Szcześniaka. Musiał nad nim zapanować, aby móc używać jego kreatywnych mocy. Wspomina wcześniejsze wydarzenia, oraz obecność w nich. Bez niego, Filip wciąż żyłby we mgle.

17. Deszcz na betonie

Track zamykający cały album. Powrót na „stare” śmieci. Racjonalność, przyziemność, spokój. Odrodzenie artysty, ponowne nabranie weny. Lądując na dworcu, orientuje się, że minęło o wiele więcej czasu, niż mu się wydawało. Bohater jest starszy, dojrzalszy, a świat wokół niego również wygląda na inny. Epizod z hotelem został zakończony, a teraz trzeba żyć w nowych warunkach, na nowych warunkach.

To historia, w której artysta ponownie rozwija swoje kreatywne skrzydła, wyrusza w nowe miejsca oraz czerpie nową siłę. Uczy się obycia z samym sobą, a Ego nie wchodzi mu już w drogę. Każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje dłuższej przerwy, aby zreflektować nad tym co do tej pory się wydarzyło. Potrzebujemy wyżej wymienionych wydarzeń do pełnego zrozumienia własnych procesów twórczych. Czas pomaga.