food-lunch-mexican-nachos2
Ostatnie dni wypełnione były ważnymi, potrzebnymi wydarzeniami. W czasach szybkiego życia oraz etosu ciężkiej pracy łatwo się pogubić. Tracimy sporo czasu na czynności, które go nie wymagają. Błądzimy w alejkach własnej produktywności, wrzucając do koszyka coraz to nowe obowiązki, a w tym wszystkim towarzyszy nam muzyka.

Dobrze by było, gdyby ta muzyka miała dla nas znaczenie, nosiła ze sobą przesłanie, a spomiędzy nut wydobywało się brzmienie, które porusza serca. Nasz własny życiowy soundtrack.

Poszukując TEJ muzyki, eksplorujemy, szukamy, dochodzimy do miejsc, w których wcześniej byśmy nie szukali. Zachęcam do próbowania nowości, nowych dźwięków, bo monotonia w dzisiejszych czasach, i tak już zaległa na muzycznych półkach w sklepach typu Empiku.

Do czego zmierzam?

Niedawno zadebiutował nowy album polskiego wykonawcy Taco Hemingway pod tytułem „Marmur”. Jest to powód stworzenia tej notki, a równocześnie pewnego rodzaju hołd twórcy.

Co takiego zrobił wymieniony wyżej artysta?

Udało mu się opowiedzieć historię, swoją historię na przestrzeni 17 utworów, tworząc w ten sposób zamknięte dzieło. Muzyczny storytelling.

Każdy z kawałków omówię indywidualnie, a na końcu podsumuję całą opowieść.

1. Marmur

Zaczynamy naszą muzyczną przygodę od podróży. Filip – protagonista historii ucieka z Warszawy. Korzystając z polskich pociągów, spotyka w przedziale osobliwą postać – pasażera. Jest on niemiły w stosunku do obsługi. „Chce mieć duży dom pełen cudzych żon” to słowa padające z jego ust. Marmurowe oczy, żylaste ręce wyróżniają dodatkowego podróżnika. Protagonista próbuje sobie przypomnieć skąd mógł kojarzyć taką osobę, lecz gdy tylko pochłania się w rozmyśleniach, orientuje się, że podróżuje sam.

Koniec piosenki to krótka rozmowa z portierem hotelu marmur oraz ostatnie kilka wersów, w których Filip odbiera pocztę głosową od pasażera. Treść już znacie, gdyż jest wymieniona w cudzysłowie akapit wcześniej.

2. Witaj w Hotelu Marmur

Zbiór rad dla Filipa, dzięki którym przeżyje swój pobyt w tym uzdrowisku. Ten zlepek wypowiedzi kamufluje się pod nazwą „video powitalne” otrzymane od portiera na końcu pierwszego utworu. Przygotowanie do reszty albumu.

3. Żyrandol

Nasz bohater, po zakwaterowaniu, udaje się do baru. Słyszy śpiew „Witaj w Hotelu Marmur”, a wokół ludzie piją, jedzą, słuchają muzyki. Mewy krzyczą, a żyrandol rozbija księżycowe światło. Pogoda nie dopisuje, na zewnątrz pada deszcz. Filip chciał spokoju, lecz tutaj próżno go szukać. Za to ponownie widzi postać pasażera, gdzieś w rogu pomieszczenia. Zbity z tropu bohater dopytuj się o niego u portiera. Okazuje się, że pasażer podaje się za znajomego Filipa. On zniesmaczony całą sprawą, udaje się na zewnątrz.

4. Krwawa jesień

Spacer rozmyślenia. Na tyle pochłonięty w swoich myślach, że Filip dostał po twarzy od mijających go dresów. Później już tylko było gorzej. Uciekł z Warszawy, aby podołać wymaganiom fanów, aby odzyskać wenę. W oczach przechodniów widzi jedynie pasażera, czyli swoje lustrzane odbicie. Pomimo fizycznych ran, zaczyna torturować się psychicznie. Duchowe samookaleczenie. „W sercu głód, chociaż tyje prawa kieszeń”. Tęskni za prostszym czasem, wypełnionym miłością. Hotel rozbija jego Ego, a teraz izoluje się od niego. Opłakany stan Filipa zauważa pasażer, który pomaga mu wrócić do swojego hotelowego pokoju.

5. Grubo-chude psy

Wspomnienie Warszawy przez sen. Czas był prostszy, a miłość dostępna. Chciał grać główną rolę w życiu, z kimś znaczącym dla niego. Pochłonąć się w kochaniu drugiej osoby. Podkreślone Ego karmi ambicję Filipa.

6. Portier!

Przerwa w dynamice albumu. Portier puka do drzwi bohatera oraz pyta się o jego pobyt. Zauważa zmianę w wyglądzie mieszkańca pokoju. „Skroń jakby srebrniejsza”.

Część druga będzie dostępna na dniach.