strangerthings
Wakacje to czas, w którym odpoczywamy. Niektórzy spędzają go aktywnie, niektórzy zalegają na swoich łóżkach do godziny 12, lecz prawie wszyscy zabierają się za nadrobienie jakiś zaległości – czy to zaległości książkowych czy może serialowych.
U mnie było zupełnie inaczej.

Znacie mnie już bardzo dobrze i wiecie, że kocham pochłaniać kinematograficzne dzieła sztuki. Rzadko występuje sytuacja, w której nie znałbym obecnego, serialowego top.

Stranger Things zaczęło pojawiać się bardzo często na mojej facebookowej tablicy, a nazwa ta obijała mi się o uszy już na początku słodkiej wolności. Nie byłem przekonany co do tej serii, mimo bycia fanem produkcji Netflixa.

Bałem się, że nie łapiąc kontekstów, nie będę mógł w pełni delektować się serialem.Jednak byłem w wielkim błędzie.

Dla tych co nie wiedzą (co? gdzie? i jak?)

Stranger Things to serial wyprodukowany w środku lipca oraz transmitowany online za pośrednictwem serwisu Netflix. Opowiada on historię paczki przyjaciół, z której jeden członek, w niewyjaśnionych okolicznościach, znika. Wszystko wydaje się tajemnicze, a sprawą interesuje się pobliska policja. Czy w mieście Hawkins dzieje się coś paranormalnego? Może ma to coś wspólnego z tym ośrodkiem badawczym w lesie? Jeżeli chcecie się przekonać na własnej skórze, zapraszam na sieć.

Mając streszczenie z głowy, pora przejść do dania głównego, Podróżniku.

Wypakowany po brzegi nawiązaniami do popkultury lat 80 serial, zabiera nas na podróż po wspomnieniach. Polska, mimo że nie doświadczyła tego okresu w pełni, a przyszedł on do nas na skraju lat 90/00,  ja wciąż byłem w stanie docenić klimat oraz całą otoczkę. Prawie co chwilę na ekranie pojawia się urywek ikonicznego plakatu filmu The Thing, a niektóre sceny są żywcem wzięte z E.T. Stevena Spielberga.

Zostańmy na chwilę przy tym reżyserze.

Pamiętacie może wczesne dzieła Stephen King’a? Widzieliście Twin Peaks?

Scenariusz tej produkcji przypomina trochę zbiór pomysłów Kinga, Lyncha, Carpentera i Spielberga podczas grubego melanżu.

Trudno pozbyć się tego uczucia do końca 8 odcinka.

Bohaterowie są świetnie zagrani. Serial posiada wspaniały casting dzieci oraz dorosłych. Może zacznę od dorosłych.

Winona Ryder gra tutaj matkę dzieciaka, który zaginął. Powoli, razem z biegiem fabuły, próbuje skontaktować ze swoim synem na coraz to dziwniejsze sposoby, a z zewnątrz jej zachowanie przypomina wyglądem kolejną oszalałą osobę. Podczas tych 8 odcinków, byłem zdziwiony, jak dobrze udało się pokazać przemianę.

Jeżeli jesteśmy już przy morfujących postaciach, zajrzyjmy do komendy policji Hawkins. Hooper to główny glina w tym mieścia, a podczas poszukiwań zaginionego dziecka, sam przypomina sobie o swojej córce. Związana z nią historia jest wzruszająca, ale do doświadczenia samemu. Podążając za fabułą, nasz policjant otwiera się na nowe możliwości rozwiązania dochodzenia. Zaczyna wierzyć, że to wszystko może nie być do końca normalne.

Z dziwakami musimy też się uporać. Eleven to dziewczynka, która pojawia się w grupie przyjaciół niemal natychmiastowo po zaginięciu ich przyjaciela. Nie wiedzą skąd jest, dokąd zmierza, a nie mówi za dużo. Po jakimś czasie wiąże się z całą ekipą, i stara się ochronić ich wszelkimi dostępnymi środkami. Zapewniam was, nie są to konwencjonalne metody chronienia kompanów 😉

Sama paczka jest do polubienia. Radosna młodzież, która chce odzyskać swojego przyjaciela, i kombinuje na wszystkie strony, eksploatuje każdą możliwość, aby ponownie się z nim spotkać, tylko pomaga widzowi ich pokochać. Autentyczne dialogi pomiędzy nimi oraz zwykłe “dziecięce” zachowanie tworzy ładną imitację rzeczywistości.

Stranger Things to świetny serial dla odbiorcy, który przeżył lata 80, ale również dla milenialsa. Każdy odcinek jest unikalny, a widz od pierwszej sceny siedzi na krawędzi swojego fotela. Bohaterowi starsi oraz młodsi są do polubienia, a śledzenie ich poczynań jest czystą przyjemnością. Jest strasznie, jest fajnie

Może nie dałbym Stranger Things 8/10 tak jak sugeruje nam filmweb, ale na 7/10 już w pełni zasługuje.

Odjeżdżaj, mój Podróżniku.