pexels-photo2342
Polski bloger, który już nie czerpie radości z grania na kompie i włoski rusek podbijają największe targi gier komputerowych w Europie. Po co? Dlaczego? W jakim celu?

3 lata temu byłem innym człowiekiem. Grałem sporo w gry video, chowałem swoją kreatywną duszę pod grubą warstwą lenistwa. Mimo znajomości zawiązanych dzięki wirtualnej rozrywce często brakowało mi kogoś, z kim mógłbym zacząć nowy tytuł. Kogoś, kto byłby na podobnym poziomie co ja.

Szukałem osoby, z którą mógłbym próbować nowe tytuły, grać online oraz szlifować swoje zdolności lingwistyczne. Był to czas, w którym Counter-Strike GO dopiero zdobywał popularność, a pierwsze zawody na tej platformie formowały się właśnie wtedy. Chcąc wypróbować tę nowość, potrzebowałem odpowiedniej osoby do tej roboty. Tak poznałem mojego kumpla Vladimira.

Przez te 3 lata graliśmy ze sobą, co jakiś czas przerywaliśmy kontakt na pół roku, oraz ponownie rozpoczynaliśmy nasze wirtualne podboje.

Mniej więcej rok temu przestałem czerpać radość z grania w gry komputerowe, lecz nasz kontakt się nie urwał. Rozmawialiśmy przynajmniej raz w tygodniu głosowo, a często codziennie przez Facebook’a.

Pewnego dnia postanowiliśmy, że najwyższa pora, aby się spotkać. 

Od dawna marzyłem o pojechaniu na Gamescom do Kolonii. Pierwszy raz wspomniałem mu o tym w styczniu 2016, a 8 miesięcy później obaj byliśmy na pokładach samolotów lecących w stronę nadreńskiego miasta.

Był to mój pierwszy raz podróżując samemu za granicę. Wsiadając do samolotu, nie za bardzo wiedziałem co lub kto czeka na mnie po drugiej stronie. Wszelkie obawy odnośnie do bezpieczeństwa lotu zostawiłem na lotnisku, starając się odpoczywać na wysokości kilku tysięcy metrów.

Lot przebiegł pomyślnie, a ja musiałem poczekać na swojego internetowego kompana. Gdy jego lot wylądował, udałem się w kierunku bramek, przez które będzie przechodził. Dobrze wiedzieliśmy, jak wyglądamy, gdyż dodaliśmy się na Facebook’u dawno temu, a nasze wizerunki są nam dobrze znane dzięki aplikacjom takim jak Instagram czy Snapchat.

Po trzech latach oczekiwania, po raz pierwszy widzimy się w rzeczywistości, a swoje życia znamy już bardzo dobrze.

Pierwsze kilka chwil niepewności oraz nieśmiałości szybko minęły, a razem udaliśmy się na dworzec kolejowy, gdzie pojawił się pierwszy, większy problem.

Koleje w Niemczech są ogromnym bólem dla cudzoziemców. System zakładający znajomość taryf, rodzajów pociągów, połączeń regionalnych nigdy nie jest poprawnym systemem. Pomoc osób lokalnych okazała się niezastąpiona, gdyż na dworcu przy lotnisku Cologne-Bonn nie ma żywego punktu informacji.

Po straceniu kilku euro oraz przesiadce udało nam się dotrzeć do naszego hotelu, gdzie mieliśmy spędzić następne 5 nocy. Zmęczeni podróżą, nie jedząc kolacji, poszliśmy w kimę.

Rozpisywanie Gamescomu dzień po dniu nie ma żadnego sensu, dlatego następującą lekturą podzieliłem wedle tematyki naszych pieszych wędrówek.

Control

Przygoda przed dotarciem na same targi jest również związana z koleją. Próbując zrozumieć system podróżowania po Niemczech pociągami, nadzialiśmy się na transport, który podróżował 2 godziny do naszego celu zamiast optymalnych 30 minut. Moja znajomość języka niemieckiego oraz uprzejmość jednej z pasażerek uratowała nas od tej katorżniczej podróży. Ponownie straciliśmy kilka euro. Przysięgliśmy sobie, że od tamtego momentu wyeksploatujemy każdy możliwy sposób, aby podobna sytuacja nie miała miejsca.

Po małych trudność trafiliśmy tam, gdzie mieliśmy trafić — do manifestacji naszych podróżniczych aspiracji.

Po sprawdzeniu plecaków ustawiliśmy się w kolejce, a niedługo później otrzymaliśmy opaski, umożliwiając nam dostęp do wszystkich konferencji oraz gier na evencie.

Kolejki były bardzo dobrze zorganizowane, a my jako uczestnicy nie czekaliśmy długo na swoje wejście. Płynny proces oraz niemiecka precyzja przyczyniła się do dobrego rozwiązania sytuacji w razie zakorkowania. Stojąc, nie mogłem się przyzwyczaić do widoku pijącej piwo młodzieży w miejscu publicznym o 8 nad ranem.

Świat w świecie

Pierwszym naszym przystankiem była wirtualna rzeczywistość, a żeby być w pełni poprawnym to VR Oculus Rift razem z kontrolerami, wspierany grą Giant Cop.

Muszę przyznać, że robi wrażenie. Wcześniej udało mi się tylko spróbować Samsung VR, również wspierane przez Oculus, lecz bez fizycznych kontrolerów. Zanurzeni w wirtualnym świecie, prawie w pełni kontrolujemy swoje otoczenie. Dany nam produkt odzwierciedla zamierzany efekt w bardzo przystępnym stopniu.

Gra polegała na łapaniu miniaturowych przestępców, podczas gdy my sami jesteśmy ogromnym policjantem. Zabawa w boga jest zawsze na plus.

Make it Rain

Imprezy takie jak ta, są przesycone głównymi konglomeratami świata rozrywki video. Takie nazwy jak EA, Ubisoft czy Microsoft można zauważyć przy każdym kroku stawianym na terenie hal targowych.

Byłem na PGA (Poznań Game Arena) parę razy i muszę powiedzieć, że to, co zobaczyłem tutaj, przebiło moje najśmielsze oczekiwania. Event był wyścigiem zbrojnym wyżej wymienionych firm, a każda broń była dozwolona.

Możliwość przetestowania najnowszych tytułów na najlepszym dostępnym sprzęcie sprawiłaby przyjemność nawet osobom zupełnie oderwanym od świata wirtualnej rozrywki. Siadając za najwyższej jakości monitorem idącym w parze z najszybszą dostępną kartą graficzną, nie zapominając o tym idealnym procesorze opakowanym w… co będę się dalej rozwijał, wszystko było tam naj.

Gratisy rzucane ze sceny zaczynały się od Pringelsów po Xbox’y. Ilość pieniędzy wrzuconych w samą promocję stoisk musi być niewyobrażalna.

Aż nagle… Koniec.

Te trzy dni minęły jak 3 sekundy. Trudno jest napisać cokolwiek innego, gdyż większość czasu spędzaliśmy w kolejkach lub grając/oglądając gry. Czas mijał, a my bawiliśmy się bardzo dobrze, będąc niesamowicie zmęczeni pod koniec każdego dnia. Posiłkowaliśmy się Red Bullami, dzięki którym udało nam się przetrwać ten ciężki czas.

Ostatni dzień spędziliśmy zwiedzając Kolonię, a to możecie obejrzeć na moim Instagramie.

1471603887020

1471616050111

1471604123371

Internet jednoczy ludzi. Czy ta podróż byłaby możliwa, gdyby nie poznanie pewnego ruska, mieszkającego we Włoszech? Tego nie jestem w stanie powiedzieć, ale wiem, że ta znajomość przyniosła mi wiele dobrego. Musicie mieć absolutną pewność, że osoba, z którą się spotykacie poza siecią, jest tą rzeczywistą osobą, inaczej nie podejmujcie prób rzeczywistego kontaktu z nią. Jak ją macie, to co stoi na przeszkodzie? Bo na pewno nie dystans. Żyjemy w świecie tanich linii lotniczych oraz bezpośrednich połączeń kolejowych. Wyjdź na zewnątrz, daj światu ciebie poznać.