BeFunkyPhoto
Zjawisko atmosferyczne owiane tajemniczą prezencją kreatywności egzystuje gdzieś pomiędzy dniem a nocą. Czy faktycznie można z niego czerpać trochę więcej niż wilgoć?

Dużo spaceruję, a podczas swoich przechadzek zazwyczaj szukam inspiracji w otoczeniu. Przemieszczam się po mieście, stawiam krok za krokiem w lesie. Pragnę wejść w krainę kreatywności. Robię to, gdy jest ładna pogoda, w przeciwnym wypadku…

Czekam na deszcz.

Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia, otrząsa z rzeczywistości świata. Deszcz ma hipnotyzującą moc. – Haruki Murakami

Szmer opadających na szybę kropli, ta niesamowita szarość za oknem to czynniki, które wspierają moją kreatywność. Pewnie sobie teraz myślisz: “Co za kompletny idiota czerpie inspirację ze zmian pogodowych?” Owszem, czerpie. Chociaż nie zawsze tak było.

Nienawidziłem brzydkiej pogody. Czekałem, aż się tylko przejaśni, by móc wyjść z domu oraz pospacerować na tej świeżej, jeszcze mokrej ziemi. Lepkie powietrze wypełniało płuca, a moje buty, już obłocone, nasiąkały wilgocią. Podnosząc głowę, zauważyłem jak naturalny cud unosi się nade mną. To ten rodzaj osobliwości, na której końcu znajdziemy kociołek z pieniędzmi.

Lubie oglądać takie wydarzenia, więc z czasem zacząłem wyczekiwać burz, ciemnych chmur oraz mroczności. Chciałem, aby było deszczowo, abym mógł ponownie doświadczyć tego, co wydarzy się po. Za ciemnymi chmurami zawsze rozpościera się czyste, błękitne niebo, a ciężka dołująca pogoda nigdy nie trwa wiecznie, chociaż może się tak wydawać.

Jak przemówiła do mnie powaga deszczowego świata? Wystarczyło kilka oczekiwań na wyżej wymienione wydarzenie, żeby wywołać we mnie zainteresowanie organizacją dodatkowego czasu. Deszcz niemiłosiernie obijał się o okna w moim pokoju, a ja ze słuchawkami w uszach oraz dobrą książką pomiędzy swoimi dłońmi, oddawałem się światu literatury. Dzieła, aby rzeczywiście miały wpływ na moje postrzeganie świata, muszą być z nim jakkolwiek związane, a wydarzenia smutne i ponure doskonale komponują się z okresem płaczących chmur.

(…) dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: „W tym ciele żył kiedyś człowiek”. – Paulo Coehlo

Wena, inspiracja czy napad kreatywności — to wszystko jest równoznaczne, oraz równo-znacznie losowe. Nie mamy wpływu na to, czy dziś stworzymy najlepszy wpis na bloga, czy jutro namalujemy dzieło swojego życia. Liczba prób i błędów doprowadziła wielkich twórców do miejsc, w których są teraz. Niektórzy z nas, mimo siąpiącego deszczu na dworzu, nie dają się chandrze. Tworzą, rzeźbią, malują. Robią to dla siebie, ale także dla swojej przyszłości. Potrafią dojrzeć sens w bezsensie, potrafią śmiać się z porażek. Patrzą za okno, a widząc deszcz, mówią – “Świetna pogoda na stworzenie czegoś osobliwego! Do dzieła!”.

To nie jest tak, że jestem fanem stanów depresyjnych. W życiu każdy ma czasami doła, lecz nieposkramianie jego, niestawianie się mu na przeciw może mieć jeszcze gorsze konsekwencje. Nie mamy wpływu na przebieg wydarzeń na świecie bądź stan giełd. Jedyne co możemy robić to nadać swojemu życiu sensu — robimy coś, w jakimś celu. Cierpienie, powaga, smutek to odczucia, które są uwarunkowane przez nasz umysł. To jak je znosimy oraz jak je wykorzystujemy, zależy już tylko od nas.