comniekreciwfilmach
Ja już wspomniałem we wpisie o pierwszej pracy, lubię filmy. Gdyby nie ograniczenia czasowe oraz kreatywne poczucie, poświęciłbym się video. Mało osób wie, iż mój pierwszy kanał na YouTube pochodzi z roku 2008, a przez następne lata konsekwentnie tworzyłem i niszczyłem swoje filmowe imperium. Mój najnowszy kanał oraz jego pierwszy projekt jest już prawie ukończony, i z pewnością niedługo o nim usłyszycie. Co sprawia, że sztuka składania historii w formie video jest taka zajmująca?
Zaczniemy od rzeczy mniej ważnych, a skończymy na tych naprawdę istotnych.

Oglądając film, nie zastanawiamy się, kto jest odpowiedzialny za założenie odpowiednich filtrów na kadr w postprodukcji. Nie zwracamy uwagi na koherentną kompozycję, wyciśnięcie ostatnich soków z czystego, nieobrobionego materiału. Samo nakręcenie filmu zajmuje mniej czasu niż jego obróbka. Montażyści pracują w pocie czoła, gdy premiera zbliża się nieubłaganie. Tysiące gigabitów danych, kolejne kubki kawy oraz zgodność z oczekiwaniami reżysera spadają na nich jak kowadło, bądź może pianino z 3 piętra. To oni dopiększają, szlifują tą filmową żyletkę, by jednym zgrabnym ruchem mogła naciąć serce widza. Sam obrabiając swoje filmy, dobrze wiem, że postprodukcja zajmie mi o wiele więcej czasu, niż kręcenie. Pot i łzy montażystów emanują przez kinowy ekran podczas dobrego seansu. Róbcie dalej dobrą robotę!

Żaden film nie powstałby bez dźwiękowców. Kompozycja muzyki oraz dialogów jest tak istotna, że jest ponad wizualnym odbiorem. Włodek Markowicz w jednym ze swoich filmów wspomniał o fundamentalności audio. Ludzie są w stanie ignorować jakość video, gdy ścieżka dźwiękowa będzie najwyższej jakości. Lepiej ogląda się film z dobrym masteringiem niż z dobrym montażem wizualnym, lecz słabym audio. Poprzez osobistości takie jak Hans Zimmer, muzyka filmowa jest rozpowszechniania po całym świecie, a czasami ma możliwość przebicia popularnością samo dzieło, z którego jest znana. „Ścisz muzykę, bo nie widzę” – całkiem zabawne stwierdzenie, lecz ma w sobie sporo prawdy. Audio musi iść w parze z video, aby nie przeszkadzało nam w postrzeganiu dzieła.

Znaczenie jest najważniejsze. Cukierek może być najładniej zapakowany na świecie, może mieć różnego rodzaju wzorki na swojej słodkiej bryle. Biorąc go do buzi, spodziewamy się czegoś równie dobrego. Jeżeli będzie smakował, tak jak wyglądał, dobra nasza, a jeżeli nie będzie nam smakował, to nie zjemy go ponownie. Możemy w ten sposób postrzegać film. Wybuchy, pościgi czy może strzelaniny, to wszystko ma swoje miejsce w kinematografii, lecz obdarte z jakiejkolwiek symbolik, staje się kolejnym ładnym, ale obrzydliwym cukierkiem. Trochę więcej o samym nonsensie filmów akcji napisałem w tym wpisie. Wszystko sprowadza się do źródła, przesłania danego dzieła. Morał, choć czasami prosty, musi się tam znaleźć. Jaki inny byłby sens oglądania filmów?

Jest to medium inne, odmienne, wielowarstwowe oraz intertekstualne. Świat zmierza ku video, a pomiędzy niektórymi youtuberami a filmowcami, już teraz, trudno jest wyznaczyć granicę. Jesteśmy aktorami w swoim filmie. Obraz ten czasami jest komedią, a czasami dramatem, dlatego trudno go określić gatunkowo. Czy wiesz jak się nazywa?