tangerines-clementines-fruit-fruits-39251

Na moim blogu można zauważyć wiele zmian. Rozwijam swoją stroną od zawartości wpisów po kosmetyczne zabiegi w layoucie. Jestem zwolennikiem takiego procesu, bo tylko dzięki niemu możemy się rozwinąć. Doświadczenia modelują glinę, z której jesteśmy stworzeni, a trwając w tej samej formie przez całe życie, nie jesteśmy w stanie dokonać rzeczy „wielkich”.

Tak myślałem do dziś. Pozwólcie, że opowiem tę historię.

Tak jak każdego dnia, również dziś wybrałem się na krótki, kilkokilumetrowy spacer. Moja wyprawa zazwyczaj kończy się w Biedronce, gdzie robię zakupy na dany dzień. Podczas tej przechadzki porządkuje sobie myśli, zastanawiam się nad nowymi wpisami na bloga, organizuje swoje życie. Wartościowe pomysły wpadają do głowy w najmniej oczekiwanych momentach, a podczas spacerów znajduję ich mnóstwo. Są niczym dojrzałe jabłka na kwitnącym drzewie sąsiada.

Widząc sklep w oddali, powoli wyciągam słuchawki z uszu, odpinam jack od telefonu. Przyszedł czas na zakupy.

Już przekraczając próg sklepu, poczułem się dość nieswojo. Nie, żebym jakoś specjalnie lubił robić zakupy, ale to, co doznałem dzisiaj, było czymś wyjątkowym. Zwiastun nadejścia bliżej nieokreślonego czegoś. Nie zdawałem sobie sprawy z powagi tego przeczucia.

Przemierzając stoisko z warzywami, kierowałem się na pieczywo. Załadowałem kilka świeżych, ciepłych jeszcze, bułeczek do papierowej torby i wrzuciłem ją do swojego wózka. W poniedziałek przed południem mało kto robi zakupy, więc sklep stał pusty, tylko niektóre zagubione dusze błąkały się po alejach z przecenionymi produktami. Pani w czerwonym płaszczu baraszkowała między tkaninami, a mały chłopiec przeglądał tanie gry. Nic nadzwyczajnego.

Trzeba jeszcze kupić śmietanę, masło i picie. Oszczędzę wam opis samego wybierania kolejnych produktów spożywczych, a przejdę już do tego jednego, jedynego.

Podczas wyciągania masła z lodówki, chłód poczułem również z drugiej strony. „Coś jest zdecydowanie nie tak” – pomyślałem, wrzucając masło do swojego wózka. Obróciłem się, a ona tam stała.

Butelka fanty z nowym designem. Jestem prawie pewien, że grafik płakał jak projektował tę abominację. Klocowate litery, niekształtne pomarańcze to tylko przykłady tego, co nie zgadza się z tą grafiką. Miotały mną emocje, a sklep opuściłem niczym furiat. I poszedłem kupić napój konkurencji, bo wiecie, hehe, D O B R E P O M A R A Ń C Z O W E.

Apeluję do Coca-Cola HBC Polska Sp. z.o.o. o zmianę grafiki na butelkach Fanty. Potraktujcie to jako dobry uczynek dla swojego wizerunku, a dla naszego wspólnego dobra.

Fanta_1500ml

Design należy do Coca-Cola Company. Wykorzystane na mocy prawa do cytatu.