sky-night-space-trees2
Codziennie zostaje nam trochę czasu z doby. Niezrealizowane pasję oraz projekty znajdują swoje miejsce po zachodzie słońca. W trakcie pory księżycowej dzieje się coś osobliwego. Jesteśmy w stanie nauczyć się danego materiału o wiele szybciej, sfinalizować projekt w rekordowym czasie. Co sprawia, że noce są tak przychylne produktywności?

Czy to ciemność? Pochylając się przez okno swojego mieszkania, obserwujemy jak w budynku na przeciw gasną powoli kolejne światła. Świat zanurza się w ciemności, a ty dopiero zaczynasz swoją produktywną podróż. To małe światełko na twoim biurku, daje poczucie bezpieczeństwa. Umożliwia skupienie oraz uniemożliwia zaśnięcie. Pełni funkcję osobistego słońca, które pozwala tobie egzystować. Twój byt lub niebyt zależy od tego projektu, tej pasji, a światło pokonujące ciemność, jest twoim największym sojusznikiem.

Może jednak to cisza? Podczas gdy reszta domowników już śpi, a jedyny odgłos dobywający się z korytarza to odgłos chrapania, ty spokojnie, w ciszy, zajmujesz się swoimi sprawami. Twoim kompanem może być muzyka, lecz pamiętaj aby nie puszczać jej zbyt głośno. Przez otwarte okno nie słyszymy już przejeżdżających samochodów, bądź śpiewających ptaków. Rześkie powietrze bezgłośnie wypełnia nasz, tętniący kreatywnością, pokój. Jesteśmy tylko my, a słyszalne bicie serca manifestuje nasze nokturnalne jestestwo.

Jestem prawie pewien, że to niedostępność. Większość znajomych śpi, a my pracujemy. Nie ma możliwości, aby ktoś do nas zadzwonił, i wyciągnął nas na piwo. Facebook świeci pustkami, a telefon dawno już się rozładował. Siedząc tak przy biurku, przykryci stertą informacji, papierów, rozmyślamy bez przeszkód. Nikt od nas nic nie chce, a my możemy być dla siebie. To czas, w którym robimy zaspakajamy swoje potrzeby. Nadrabiamy stracony czas dzienny na rzecz piękna nocy.

Ostatecznie mój wybór wypada na poranną satysfakcję. Pracując tak pod osłoną księżyca, trudno nam dostrzec upływające godziny, lecz jest pewna, dziwna, zależność. Kończąc swoje obowiązki, finalizując projekty, prawie zawsze zgrywa się to z wschodem słońca. Wygraliśmy bitwę o produktywność wychodząc na blask zwycięzcami. Piękno natury, o którym pisałem tutaj, jest spotęgowane własnym sukcesem. Z kubkiem herbaty w dłoni, opieramy się o framugę okna i przyglądamy się cudzie natury.

Pokonując swój zegar biologiczny, udało nam się zrealizować o wiele więcej, niż zakładaliśmy. Byliśmy świadkiem i uczestnikiem, wypełnionej pracowitością, nocy. Niektóre pomysły powstałe w tym czasie mogą być tylko postrzegane przez księżycowy filtr. Zmęczenie rośnie wręcz proporcjonalnie do przesuwającego się po horyzoncie słońca, więc kładziemy się, aby za kilka godzin ponownie podjąć decyzję o nocnej pracy.