photo-1450969478045-9d13020adfc6

Każdy z nas wracał kiedyś z imprezy o świcie. Zabawa nie kończy się na opuszczeniu lokalu, lecz na dotarciu do domu. Ta podróż, ten powrót jest czasem specjalnym, tak pięknym, iż zasługuje na swój opis. Wracanie do domu na skraju nocy i dnia niesie ze sobą pewną unikalność, magiczność. To moja ulubiona część każdego spotkania towarzyskiego. Mamy wtedy czas na zachwyt, jesteśmy wrażliwsi na otoczenie. Nasz zmęczony organizm pragnie snu, a my wyruszamy na swoją pierwszą wyprawę danego dnia.

Opuszczając kwaterę, mamy w naszym umyśle jeden, określony cel. Chcemy dotrzeć w jednym kawałku do swojego domu. Moje powroty najczęściej trwają około godziny, więc mam wystarczająco czasu, aby nasiąknąć poranną atmosferą. Przemierzam ulice po raz pierwszy. Ten dziewiczy bruk zostaje oznaczony moją stopą. Gubiąc się w uliczkach, jesteśmy odkrywcami nowego świata, jesteśmy Krzysztofami Kolumbami tego dnia. Ta idea nie zaprząta nam myśli, gdyż jesteśmy w tamtym momencie zbyt zmęczeni, by móc to docenić.

Przemieszczając się coraz bliżej naszego lokum, świat staje się wyraźniejszy. Słońce powoli wschodzi nad horyzontem, zalewając w ten sposób soczystym światłem krajobraz. Jest to widok, który zapiera dech w piersiach, a zimne powietrze tam skumulowane, powoli daje się we znaki. Po odkaszlnięciu decydujemy, iż pora przyśpieszyć kroku. Im szybciej będziemy w domu, tym szybciej położymy się na swojej wygodnej kanapie i oddamy się królestwie snu.

Uświadamiamy sobie, iż jest czegoś brak. Ta dziwna cisza, o którą tak trudno podczas dnia, jest teraz wszechobecna. Ludzie śpią w swoich domostwach, a sklepy dopiero powoli są otwierane. Pogrążone w odpoczynku miasto jest architektonicznym dziełem. Możemy je obserwować bez przeszkód. Królestwo człowieka zamrożone w czasie, w przestrzeni, lecz powoli odtaja. Pierwsze rolety są podwijane, a okna otwierane. To chyba dobra pora, aby zasnąć, gdyż jesteśmy ostatni w kolejce do snu.

Te 10 minut, przed dotarciem do domu, cenię najbardziej. Po wschodzie słońca, dzień zaczyna się od wiosny. Wszystko powoli wraca do życia, a ptaki zaczynają swój świergot. Ludzie razem z resztą świata zwierząt rozpoczynają swój dzień. Ty masz ten przywilej, że właśnie kończysz swoją przedłużoną dobę, i gdy reszta będzie pracować, ty możesz pozwolić sobie na odpoczynek. Byłeś świadkiem czegoś pięknego. Jako jeden z pierwszych dostrzegłeś promyki porannego słońca.

Zbliżając się do naszego domu, prawie przekraczając już próg, doznajemy satysfakcji. Tak, udało nam się, trafiliśmy w dobre miejsce. W tym momencie nie jesteśmy świadom, że byliśmy świadkiem osobliwego wydarzenia. Wchodząc do domostwa jesteśmy o świt bogatsi. Kładziemy się na naszą ulubioną kanapę i niemal natychmiastowo zasypiamy. Dopiero później, o ile w ogóle, zdajemy sobie sprawę z tego, co przeżyliśmy.