Mając już trochę tekstów w swoim archiwum, postanowiłem poruszyć dosyć kontrowersyjny temat, z którym od pewnego czasu się zmagam. Cokolwiek tworzymy, nigdy nie unikniemy opiniowania. Jednostka, człowiek spogląda na czyjś twór i na podstawie dostępnych mu informacji, układa sobie w głowie komentarz. Komentarz, który może w sobie zdusić bądź wygłosić. Często jednak dochodzi do werbalizacji, bez względu na to czy konotacja jest pozytywna czy negatywna. Postaram się nakreślić, skąd bierze się hejt oraz jak mu przeciwdziałać. Tylko nakreślę, gdyż temat jest zbyt obszerny na jeden wpis na bloga.

Skąd bierze się hejt?
Głównym powodem jest niezadowolenie, lecz nie jest to niezadowolenie związane z obiektem hejtu. Wywodzi się ono z życia i często z poziomu niewystarczającego danej osobie do szczęścia. Nie wykorzystując całej energii na robienie rzeczy, które się kocha, szuka ona wymówek. Pożytkuje tą siłę na wyśmiewanie, tłumaczenie się. Mam jedną prostą zasadę. Jeżeli ktoś nie prosi mnie o opinię(jeżeli ma ona negatywną konotację), to po prostu jej nie mówię. Twórca bardzo dobrze zna wartość swojej pracy, a jeżeli chce zaczerpnąć opinii kogoś rzeczywiście znaczącego to po prostu się do niego zwróci. Ja, jako bloger, dawno przestałem słuchać nudnych wywód nic nieznaczących w blogosferze osób. Tutaj pojawia się kolejny powód, przykład hejtu. Fałszywa pomoc ze strony najbliższego otoczenia jest najbardziej bezpośrednią formą krytyki. Pewnie słyszałeś wiele razy, że nie powinieneś czegoś robić, bo się nie nadajesz. Kim są osoby mówiące takie rzeczy? To osoby, które najpewniej nie osiągnęły mistrzostwa w danej dziedzinie. Piszę to, bo wiem, że mistrz nigdy nie obcinałby skrzydeł drugiej osobie próbującej swoich sił w dyscyplinie. Żyjemy w świecie, w którym hejt istnieje na porządku dziennym.

Jak przeciwdziałać?
Zawsze można zacząć od argumentacji, lecz z własnego doświadczenia wiem, że rzadko kiedy to działa. Bronimy swoją pracę, lecz przed kim? Kimś, kto nigdy nie osiągnął tego co my? Wdajemy się w dyskusję, a druga osoba tego nie doceni, nie zmieni swojego światopoglądu oraz swojej opinii na dany temat. Musimy spojrzeć z jej perspektywy na świat, spróbować zrozumieć. Zrozumieć, nie przyjmować punktu widzenia. Zagorzały hejter nie zostanie tym powstrzymany. Tutaj wkracza kolejny poziom walki z hejtem tzn. kwarantanna. Przestajemy słuchać jakiejkolwiek opinii z drugiej strony. Przyjmujemy do wiadomości tylko to, że coś mówi, a co mówi, to już zupełnie nas nie interesuje. Łatwiej wprowadzić tą metodę na blogu, niż w rzeczywistości. Tutaj usuwane są komentarze mające negatywny wydźwięk. IRL możemy tylko zacząć odcinać się od osób nie wspierających naszej działalności.

Zarabianie na hejcie?
Podobno nie ważna jak o tobie mówią, ważne by nazwisko dobrze napisali. Jest w tym sporo prawdy, gdyż każdy rozgłos przyczynia się do zwiększenia popularności. Zanim jednak dotrze się do dzieła o jakim jest dana opinia, nastąpi odsiew. Kilka osób znajdzie źródło, i może zostawi swoją krytykę. Może jednak spośród tych kilku osób będą dwie lub trzy, którym rzeczywiście obiekt się spodoba. Hejterzy używają sformułowań z blogów, piosenek, artykułów, sprawiając, że są one utożsamiane z danym tekstem. „Wirtuozi pędzla pasji” – czy czegoś wam to nie przypomina? (to fraza z jednego z moich pierwszych tekstów). Przez hejt można zdobyć nowych, wartościowych klientów.

Rób to co kochasz. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą próbowali podważyć twój autorytet jako twórcy. Im większą popularność zgromadzisz, tym więcej krytyki otrzymasz. To trochę chore, że żyjemy w społeczeństwie, które stara się niszczyć jakiekolwiek próby twórcze. Za gruby, za chudy, za ładny, za brzydka – to słowa, które padają z ust zbyt często. Nie jesteśmy ekspertami w życiach naszych kolegów/koleżanek, więc powinniśmy najpierw zająć się swoim.

Zanim posądzisz mnie o hipokryzję, spójrz, że żaden z moich tekstów nie jest napisany w sposób jaki mógłby zaszkodzić drugiej stronie. Starannie dobieram słowa oraz argumenty popierające moje tezy na temat danego zjawiska bądź rzeczy. Da się? Da się.

Tekst był inspirowany książką Michała Wawrzyniaka „Hejtoholik”.