Był wpis o poniedziałku, więc zbrodnią byłoby nie napisać o tak pięknym dniu jak piątek. Pochłaniając się w codzienności, przetrwawszy już poniedziałek, bliżej nam do tego upragnionego wolnego. Pracowaliśmy naprawdę ciężko, a zasłużone wolne powoli wynurza się zza horyzontu jutra. Jeszcze tylko kilka godzin w pracy lub w szkole. Jeszcze tylko kilka godzin do wolności. Jeszcze tylko kilka…

Jako przykład posłuży nam dziś nasz ulubiony bohater, Tomuś. Jako, że jest typowym pracownikiem korpo, razem z wybiciem godziny 16 na ekranie jego firmowego monitora, ewakuuje się on z biurowca oraz zmierza ku swojemu mieszkaniu w centrum Warszawy. Młodny, ambitny biznesmen kieruje się na posiłek, który zapewne odgrzeje w mikrofali. Podczas niego, ma chwilkę na refleksję odnośnie przebytego tygodnia. Zastanawia się co zrobił dobrze, kogo wyprowadził z równowagi oraz komu dogadał. Cieszy się, że te kilka dni już minęło. Patrzy teraz tylko na dalszą część dnia, w której przemieści się do kilku popularnych warszawskich klubów. Bawi się tam, zapomniając o wszelkich troskach, topiąc je w alkoholu.

Ciężka noc, ciężkie powroty. Taksówka o 5:30 to jedyna słuszna opcja na jego powrót. Jedyna godna opcja. Przekraczając próg, wie już gdzie musi się udać. Słońce wylewa się z okien jego sypialni, tak jak on powoli zatapia się w krainie snów.

13:34. Ta godzina zapadła mu w pamięć. Zegarek to pierwsza rzecz, którą dostrzegł z ogromnym, ciążącym bólem głowy. Gorący prysznic to pierwsza rzecz, o której pomyślał. Tomek powoli osunął się z łóżka na podłogę, nie mogąc jeszcze w pełni wstać oraz funkcjonować jako normalny człowiek. Jest teraz amebą, lecz świadomą amebą. „Muszę ściągnąć te śmierdzące ciuchy. Znowu przecholowałem, kurwa.” – to kolejna, już troszkę lepiej skomponowana myśl. Będąc na ziemi, zdejmuje z siebie ubrania, tak jak zeszłego wieczoru zdejmował z siebie resztki godności. Było ciężko, ale udało mu się. Przechodzi na kolana, a z tej pozycji prostuje siebie oraz swój kręgosłup. Prawie stracił równowagę oraz zwrócił zawartość swojego żołądka na swoje niepościelone, ciepłe łóżko. „To będzie ciężki dzień.”.

Reszta tej soboty była równie brutalna dla Tomusia, co jej początek. Nie wybrał się on już na żadną imprezę, a regenerował się w towarzystwie swojego Playstation 4 oraz ciepłego kocyka. Tym razem nie zasnął już tak komfortowo. Kac moralny aktywował się o wiele później niż przypuszczał. Kwestionował wiele egzystencjalnych problemów oraz dlaczego nie jest już z Kasią. 2:30 to godzina, o której mógł zmrużyć swoje oczy oraz zaczerpnąć z świata snów.

Łagodna pobudka przedłużyła trochę pobyt w łóżku. Wykurowany Tomek zamierza dziś znów zabalować, lecz zanim to się wydarzy, musi odwiedzić swoją Matkę na niedzielny obiadek. Rosołek z marchewką oraz schabowy został przez niego wsunięty z niemałym apetytem. Oczywiście czas później spędzali oglądając Familiadę. Po tym małym epizodzie, nasz bohater udaje się do pobliskiego monopolowego. 0,7l Soplicy to jego towarzystwo na dzisiejszą domówkę. Kumple z korpo już na niego czekają. Może pozna tam kogoś nowego?

Tydzień się zamyka. Nowy się otwiera. Początek. Poniedziałek.

Nasz bohater Tomuś jest skrajnością. Pożyteczną skrajnością.

Sam piątek jest dość specyficznym dniem. Podświadomie robimy podsumowanie tygodnia, ale już kilka minut później o nim zupełnie zapominamy. Nie reflektujemy nad tym co robiliśmy dobrze, a co źle, aby poprawić się w przyszłym tygodniu. Odrzucamy to raczej na drugi plan, żyjemy chwilą. Istnieje problem z frazą carpe diem. Omylnie ją interpretujemy. Warto żyć chwilą, ale robiąc to świadomie czyli pracując nad sobą, albo robiąc to co się kocha. To jest dopiero piękna świadomość momentu.

Tomek nienawidzi swojej pracy. Odlicza sekundy upływające do końca jego zmiany, aby móc się stąd wyrwać. Czy jesteśmy masochistami? Torturując się ciężką pracą, do której żywimy niechęć, sprawiamy, iż wolne smakuje lepiej. Odkładamy swoje szczęście na trochę później. Czy może, nawet jak robimy to, co kochamy, potrzebujemy momentów relaksu?

Wydaję mi się, że tak.

Odpoczynek jest istotny dla każdego z nas, lecz w ogromnych ilościach sprawia, że przestajemy dostrzegać to, co dla nas ważne. Prawie zawsze jesteśmy świadkami przechodzenia dnia w noc, ale zmiana nocy w dzień jest dla nas prawie obca. To dokładnie takie zjawiska składają się na zjawiskowość piątków oraz całych weekendów. Wszyscy jednoczymy się w wolności, czy to studenci, czy pracujący. To chyba jedyna rzecz, którą wszyscy możemy docenić. Kolejna 1/52 roku mija, a my jesteśmy starsi, mądrzejsi oraz bogatsi w doświadczenia.