Ludzie, jako lud wędrujący, korzystali z dostępnego czasu, aby osiąść na idealnym dla nich terenie. Zmienili w ten sposób swoje odwieczne przyzwyczajenie do podróży. Czy aby na pewno ?

Dziś wyróżniamy 3 typy wędrówki – tą życiową, tą dalszą oraz tą codzienną, z pracy do domu.

Życie przepływa nam przez ręce, a często nie jesteśmy w stanie tego zauważyć. Pochłaniając się w rutynach, nawykach codzienności zapominamy o czynności, którą uprawiamy od urodzenia. Starzenie się zaczyna doskwierać nam pod sam koniec wędrówki. Dopiero, gdy utracimy już pełnię naszych możliwości, potrafimy docenić to, że kiedyś byliśmy bardziej sprawni. Ciało, niczym statek, powoli kończy swoją żywot. Na tym pokładzie byliśmy całe życie, a miejsca, które odwiedziliśmy stały się nieodłączną częścią nas. Tylko od nas zależy czy przedryfujemy swój żywot, czy może zechcemy zdobywać największe fale oraz odkrywać nowe lądy. We wszystkim musimy znaleźć balans. Nie możemy pochłaniać się w skrajnościach, gdyż to niszczy nasz wewnętrzny spokój. Kapitan przestaje skupiać się na technice żeglugi i daje ponieść się emocjom. To również jest dobre, lecz gdy wokół nas nie ma niebezpieczeństw, a te w życiu zdarzają się bardzo, bardzo często. Bezpieczni są tylko ci, którzy nie ryzykują zmiany kursu.

Przybijając do nowych lądów, tworzymy nową historię. Naszą historię, historię tego miejsca oraz historię naszego pobytu tu. Poznajemy innych życiowych żeglarzy oraz mamy okazję, aby dzięki nim wzbogacić się. Uczymy się zawsze i wszędzie, a dalsze wyprawy poszerzają nasz asortyment nauczycieli. Dają nam możliwość zdobycia czegoś unikalnego, specjalnego dla tego miejsca. Dla nas ten dziewiczy ląd odwdzięcza się podzielonym czasem. Pozwala na chwilowe złożenie żagli oraz spoczynek w porcie. Odpoczywamy duszą i ciałem. Presja świata zewnętrznego trudno dociera do nas przez tą mgłę komfortu. Celowo odrywamy się od rzeczywistości, aby przeżyć te niezapomniane chwile, które później mogą stanowić podstawy naszego postrzegania świata. Mało to na świecie było przypadków, podczas których czyjś świat został wywrócony do góry nogami przez podróż ?

Ostatnia wędrówka jest równie ważna co te wyżej wymienione. To właśnie ona najbardziej przypomina czasy, w których człowiek wędrował po ziemi, szukając swojego miejsca. Te codzienne podróże są odzwierciedleniem koczowniczego trybu życia w skali micro. Mimo pozornie tej samej trasy, każdego dnia wyznaczamy nowy szlak. Tej drogi nie przeszedł jeszcze nikt nigdy, a ty przekuwasz ją w rzeczywistość. Kombinacji przypadków jest tyle, że spokojnie starczy ich do końca twojego żywota, aby każdy dzień wyglądał trochę inaczej. Idąc po kawę, nie stawiasz, chyba, kroków dokładnie tak jak robiłeś/robiłaś to wczoraj ?

Czasami wydaję nam się, że stoimy w miejscu. Czas jednak nie jest wyrozumiałym królem, a przesuwając swoje armie, nie zważa na słabsze jednostki. Młody żeglarzu, nabierz wiatru oraz zmykaj w stronę nowego świata. Twojego świata. I nie martw się, że przez wiele dni nie widzisz wyznaczników horyzontu. Jednego dnia znajdziesz tą ziemię dziewiczą, którą nazwiesz swoją