Początki bywają trudne. Cokolwiek zaczynamy, wymieniamy swój czas na daną czynność. Czy jesteśmy pewnie, że to jest to, co powinniśmy robić ? Oczywiście, że nie, ale musimy wierzyć, że gdzieś w przyszłości zwróci nam się to. W moim przypadku taką niewiadomą było i jest założenie oraz kompetentne prowadzenie bloga. Kolejnym etapem w mojej blogowej karierze było przeniesienie go na swój hosting oraz swoją domenę. Książka, która przyspieszyła ten proces oraz wręcz trzymała mnie za rękę podczas jego trwania to Social media start Jasona Hunta. W tej notce przedstawię ci, dlaczego uważam, iż powinien to być podstawowy podręcznik twórców internetowych.

Sama książka została wydana bezpośrednio przez wydawnictwo autora. Oryginalna okładka oraz numer 1 na grzbiecie sugeruje, że to dopiero pierwsza książka z wielu. Przekładając pierwszą stronę, jesteśmy automatycznie goszczeni prologiem. Warto wspomnieć, iż sama książką nie posiada spisu treści. Jest podzielona na 3, moim zdaniem całkiem sensowne części. Pierwsze dni, social media oraz blogomat – to strukturalne rozdziały, na których opiera się cała słowna konstrukcja. Między tekstem goszczą różnego rodzaju obrazki, umilające nam lekturę. Zwiększają one ilość stron do 238. Moim zdaniem jest to niemal idealna długość dla książki how to. Nie zauważyłem w niej wodolejstwa, które jest całkiem popularne dla tego rodzaju książek.

Wcześniej wspomniany podział na rozdziały ułatwia czytelnikowi zanurzenie się w tekście. Jest on czytelny oraz łatwo przyswajalny. Obrazki opisują wymienione zdarzenia oraz pozwalają dostrzec to, co jest między linijkami. Nie jest to zwykły podręcznik. To jest ten podręcznik.

Rozdział Pierwsze dni szkicuje nam tytułowe początki twórcy internetowego. Pomaga nam przyswoić idee blogera, youtubera, oraz dokładnie przedstawia „z czym to się je”. Pokazuje sposoby na optymalizacje swoich dzieł oraz ich promocję. Można by rzec, iż trochę przestrzega człowieka przed karierą w internecie.

Rozdział Social Media, jak można wywnioskować po tytule, zajmuje się social media z różnych ujęć. Rozpatrywane są tutaj te najpopularniejsze (Facebook, Instagram), ale także te, które cieszą się nikłą popularnością w Polsce (Pinterest, LinkedIn). Zachęca on do podjęcia działań w większości z nich oraz podaje sensowne argumenty dlaczego. Na przykładzie bloga pokazuje, że blogowanie to już nie tylko sama treść na stronie.


Rozdział Blogomat ma za zadanie przekazać nam wiedzę odnośnie do automatyzacji wyżej wymienionych portali social media oraz jak inkorporować dane media do danych portali. Wskazuje nam narzędzia, dzięki, którym nie tylko skrócimy nasz czas poświęcony na serwisy poboczne oraz ogólne dbanie o rozrost, ale również nauczymy się pisać opisy oraz formułować myśli, tak aby były odebrane w jak najlepszy sposób.

Dla mnie ta książka była niesamowitą pomocą. Zanim ją otrzymałem, miałem 2 tygodniową przerwę od pisania tekstów na starej domenie. Popchnęła mnie ona w stronę samodzielnego przenoszenia go na własny hosting oraz własny adres. Ruch ten planowałem dopiero na wakacje 2016, lecz tekst przedstawił mi możliwości, jakie czerpie się z „własności” bloga. O wiele bardziej angażuję się teraz w social media oraz nie mogę uwierzyć, iż byłem takim ignorantem w przeszłości. Książka social media start ukierunkowała moją drogę rozwoju oraz dała sporą dawkę motywacji. Złapała za rękę oraz poprowadziła przez proces.

Mam nadzieję, że chociaż część z was podziela moją opinię. Serdecznie polecam ją każdemu, kto myśli o karierze w internecie.

Wasz kochany,

Piotr Herdzik