Zanim artysta zacznie sprzedawać swoją sztukę, musi ją najpierw stworzyć. Czasami mijają lata, czasami miesiące, a czasami jest to kwestia kilku godzin. Ten proces określany jest jako proces twórczy. Każdy kreator podchodzi do tego tematu troszkę inaczej, a ja postaram się tobie wyróżnić elementy, które mi go wspomagają, współtworzą.

Przed samym procesem twórczym, sprawdzam siebie. Dokonuję pseudo medytacji, aby sprawdzić, czy wszystko jest okej, jak się dziś czuję, bo w zależności od tego dostosowuje swój workflow. Jeżeli tę kwestię mamy już z głowy, lecę do kuchni po ciepły napar wyboru. Tutaj często zastanawiam się co wybrać. Często piszę w takim czasie, który utrudnia mi decyzję pomiędzy kawą a zieloną herbatą. Zdarzają się również herbaty ziołowe, taką piję np. teraz przy pisaniu tego tekstu.

Dużym czynnikiem jest również pogoda. O wiele lepiej tworzy się coś nowego, gdy za oknem świeci słońce, a na niebie panuje piękny, czysty błękit. Ten rodzaj światła padającego na monitor nie przeszkadza mi. Tragedią za to jest pisanie podczas burzy. Błyskawice zagrażają trwałości pracy na komputerze. Słabe oświetlenie, brak możliwości otworzenia okna, gdyż deszcz pieści okna z niebywałą mocą. Są dni, w których okno otwarte na oścież oraz to poranne, wilgotne powietrze zapowiadające bezbłędny dzień czyni cuda dla procesu twórczego.

Jeżeli niebo i ziemia zostały poruszone, aby sprawić by warunki były idealne, przeglądam swoje notatki. Staram się zapisywać wszystkie pomysły, zawsze i wszędzie, gdyż nie wiem, kiedy wpadnie mi do głowy pomysł na milion dolarów, a gdzieś i kiedyś może się pojawić. Wybrany temat wykreślam ze swojego notatnika. Następnie wypisuję krótki plan, a bardziej mind map, na którym przedstawiam wszystkie pod tematy, które chciałbym poruszyć. Dla mnie jest to najlepsza metoda. Łatwiej zapamiętuje oraz łącze fakty. Tworząc taką mapę, katalizuję swoją inspirację.

Kolejnym ciekawym czynnikiem procesu twórczego jest właśnie inspiracja. Często jest, tak jak często jej nie ma. Przychodzi ona w różnych formach. Czasami głupi obrazek w sieci, a czasami cała książka potrafi ją wywołać. Nie ma chyba jednolitej metody dla twórców, aby zyskać tę motywację/inspirację. Większość wpisów na tym blogu powstaje na podstawie mojego rozwoju osobistego i wniosków, jakie z niego wyciągam, lecz są również te posty (Simple i Miasto), które piszę ze względu na jakiś snapshot w swoim życiu. Miasto np. powstało, gdy przechadzałem się po Gdańsku. Musiałem zatrzymać się na światłach, a wszystko zgrało się tam na tyle idealnie, że ciężko mi byłoby tego nie opisać.

Wszystko jest na miejscu. Gotowy do napisania notki. Wspieram się planem, który wcześniej napisałem. Rozpisuję go trochę szerzej, dzielę na akapity oraz zastanawiam się nad sensem takiej konstrukcji. Napisanie wszystkiego zajmuje mi około 1 godzinki. Potem następuje tzn. post produkcja. Redakcja oraz wrzucenie całego tekstu na ortograf.pl, aby sprawdzić, czy na 100% nie ma zupełnie banalnych błędów językowych, bądź interpunkcyjnych. Jeśli wszystko jest okej, planuję post na blogu oraz zajmuję się organizacją social media. Posty piszę zazwyczaj na dzień w przód, lecz zdarzyło mi się nie raz, że napisałem kilka postów w jeden dzień. Większość tego zależy od humoru oraz warunków atmosferycznych.

Oto mój proces twórczy, a jaki jest twój ?