Idąc na spacerze, podróżujemy ze stałym tempem. Życie, niestety, różni się trochę od zwykłej, prostej przechadzki. Na początku uczymy się stawiać nasze pierwsze kroki. Zaczynamy powoli eksplorować świat, poznawać nowe rzeczy, poznawać nowych ludzi. Im dłużej jesteśmy na tej ścieżce, tym szybciej się poruszamy. Powolny chód zmienia się w sprint. Niektórzy z nas się potykają, padają twarzą w błoto. Niektórzy się z niego podnoszą, a niektórzy powoli duszą się pod tą mieszanką piasku i wody. Ścieżkom tą możemy podążać sami bądź ze znajomymi, przyjaciółmi, rodziną. Ci, którzy mają obsesję na punkcie czegokolwiek, zazwyczaj podróżują tylko ze swoim cieniem. Na końcu każdej drogi spotykamy się my wszyscy. Samotnicy czy wielbiciele społeczności przychodzą w miejsce spoczynku, miejsce odpoczynku. Tego ostatniego. Dlaczego więc, tak bardzo powstrzymujemy się od komunikacji ? Jeżeli koniec dla nas wszystkich jest taki sam, i to jedyna stała w naszym życiu, to dlaczego tak unikamy siebie nawzajem ?

Jesteśmy niesamowicie podzielonym światem.

Wstrzymujemy się od komunikacji, bo żyjemy w świecie przeświadczeń. Liczy się tu i teraz, a nie to, co zostało utarte przez wieki. Nie jesteśmy dumni ze swoich osiągnięć, bo kultura zabrania nam mówienia o nich, wpajając nam, iż nie warto się cieszyć, bo się coś zapeszy. Te wszystkie konstrukty budują wokół nas klatki. Nasze skrzydła komunikacji są pozbawione miejsca na rozłożenie. Nie cała nadzieja jest stracona, gdyż świat się ciągle zmienia, a tradycje są tworzone na nowo.

My, jako Polacy, boimy się mówić po angielsku za granicą, choć Polska jest jednym z krajów, który włada tym językiem najlepiej. Mamy przekonania, które szybko ulegają zmianie po konfrontacji z prawdziwym problemem, którym jest nasza mentalność. Jeszcze Polska nie zginęła – to fragment naszego hymnu. Jak mamy być dumni i pewni, kiedy nawet w naszej pieśni krajowej dopuszcza się do myśli, że Polska mogła kiedykolwiek zginąć.

Każde słowo, które wypowiadamy, ma swoją określoną wagę. Jako przykład podam zdanie „Jestem chudy.”. Nie mówię – „Nie jestem gruby.” co również byłoby prawdą. Formułujemy swoje wypowiedzi na podstawie swoich przekonań, swojej pewności, swoich umiejętności. Łatwo jest wykryć, kiedy ktoś jest dumny ze swoich osiągnięć, a kiedy tylko lekko o nich wspomina, przejeżdżając palcem po powierzchni czegoś o wiele większego.

Izolujemy się trochę od kontaktu z innymi ludźmi. Ile razy jechaliście autobusem ze słuchawkami w uszach ? Blokujemy się dobrowolnie od świata zewnętrznego. Ma to swoje wady i zalety. Poznajemy się wtedy lepiej, łatwiej jest nam rozumieć, dlaczego czujemy co czujemy. Jednak ludzie nie są samotnymi wyspami i potrzebują, chociaż garstkę ludzi w swoim życiu. Czasami garstka sprawia, że patrzy się zupełnie inaczej na to, co nas otacza. Skąd wiesz, czy przypadkiem nie minąłeś swojej przyszłej drugiej połówki na ulicy, jeżeli koncentrujesz się tylko na sobie?

Razem z rozwojem świat, rozwinęły się też drogi komunikacji. Coraz rzadziej słyszymy o tym, że ktoś dostał pocztówkę, bądź list. Powiedziałbym nawet, że komunikacja listowna w moim pokoleniu (’96) zaginęła kompletnie. Łatwiej jest wysłać mejla bądź napisać na Facebook’u. Pisanie listów to zdolność niedoceniona. Wolelibyście dostać list na święta od rodziny, czy wiadomość na Facebook’u?

Rzadko wyglądamy za swoje ekrany, a jak już to robimy, to tylko na chwilę, aby sprawdzić, czy w rzeczywistości nic się nie zmieniło. Przywiązujemy się do swoich telefonów jakby to była nasza jedyna metoda kontaktu ze światem, a świat przecież maluje się na naszych oczach. Ciągle się zmienia i przetwarza. Zostawmy czasami telefon w domu i pożyjmy życiem, nie będąc niewolnikiem technologii.

Wasz kochany,

Piotr Herdzik