Wolne. Czas na odpoczynek, lecz także na nadgonienie rzeczy, których nie wykonywaliśmy gdy tego czasu nie było. Czesto zawaleni robotą, zapominamy o własnym odpoczynku i próbujemy dokończyć projekt lub cokolwiek innego związanego z pracą. Jak już zdobędziemy ten upragniony czas na relaks, spora część z nas nadgania seriale, bądź po prostu zaczyna nowe. Pochłaniamy odcinek za odcinkiem, sezon za sezonem. Problem pojawia się, gdy czas na odpoczynek się skończył a my wciąż oglądamy z takim samym zaangażowaniem. Możliwa jest też sytuacja, w której zamiast robić coś produktywnego próbujemy pod rząd, szybko obejrzeć kilka odcinków, maskując w ten sposób odpowiedzialność za niewykonaną robotę. Czy proces nazwany binge-watching jest procesem pozytywnym, czy raczej negatywnym ?

Zacznijmy może od pozytywów. Wybierając nowy serial, jesteśmy nastawieni niesamowitą fabułę, świetną grę aktorską oraz muzykę, która zapadnie nam w pamięć. Jeżeli chcemy czerpać z podanych czynników jak najwięcej, musimy obejrzeć cały serial najlepiej pod rząd, aby nie zapomnieć co po niektórych smaczków oraz elementów. Zanurzając się w ekran, powoli stajemy się częścią świata, który niedawno obserwowaliśmy tylko na pudełku bądź w opisie na stronie internetowej. Gubimy czas i płyniemy z wątkiem. Kończymy coś, co niedawno zaczęliśmy. Takie oglądanie serialów można przyrównać trochę do oglądania jednego filmu. Standardowy film trwa ok. 120 minut, a jeden sezon serialu to zazwyczaj 12 odcinków po 45 minut każdy.

Tutaj już wkraczają negatywy. Jeżeli nasz umysł próbuję przyrównać 540 minutowy serial do 120 minutowego filmu, coś jest troszkę nie tak. Nie przykładamy uwagi do szczegółów. Każdy odcinek powinien być dla nas oddzielną częścią całości. Sam w sobie powinien być traktowany jak film. Dlatego warto spojrzeć na binge-watching trochę z innej strony. Oglądając pod rząd kilkanaście odcinków nie jesteśmy w stanie w pełni objąć swoim umysłem takiego ogromu informacji. Przecież czasami gubimy się w natłoku informacji w szkole bądź w firmie, a tam spotkania zazwyczaj zamykają się w 45 minutach do godziny. Jak mielibyśmy być w pełni skupienie na oglądaniu 540 minut serialu ?

Jeśli jakimś cudem nam uda się utrzymać uwagę przez cały czas, powinniśmy klepnąć się w plecy, albo strzelić sobie tzn. „self-five”. Skupienie przez taki okres niezwykle rozwija umysł, oraz przystosowuje go do takich czynów później w życiu. Co prawda, nie ma żadnych badań potwierdzających to co teraz piszę, lecz wiedząc, iż mózg jest mięśniem, wydaję mi się, że troszkę by się rozrósł, jeżeli uwaga byłaby rzeczywista. Dodatkowe informacje kotłowały by się w naszej czaszce. Tyle słów, w tylu konfiguracjach, tyle obrazów, w tylu scenach. Nasz mózg stałby się encyklopedią wiedzy odnośnie danego serialu i jego fabuły, oczywiście zakładając, że nasza koncentracja była nieprzerwana.

Rzeczywistość niestety jest troszkę smutniejsza. Nie sposób większości z nas, a przynajmniej mi, utrzymać skupienie przez tak wielki okres czasu. Informacje są skotłowane, niepoukładane oraz źle zapisane. Umysł próbując sobie z tym poradzić, usuwa niepotrzebne fragmenty, często usuwając przy tym fragmenty, które rzeczywiście są istotne. Dlatego właśnie, jeżeli próbujemy się zmuszać do tej formy odpoczynku, lepiej tego nie robić. Na wszystko jest czas i miejsce. Nie możemy oszukiwać naszego organizmu.

Czy binge-watching jest pozytywny, czy może raczej negatywny? Wiele można wnioskować po tym co tu napisałem, lecz ja sam uważam, że jest raczej pozytywny. Każda moneta ma dwie strony, i nie wszystko jest czarno-białe. Szarość ma wiele odcieni, a odpowiedź na to pytanie pewnie znajduję się w którejś z nich. I nie, nie ma to wspólnego nic z filmem „50 Shades of Grey”.

Mam nadzieję, że spodobał wam się ten wpis. Jak nowa tradycja nakazuję, nutka na dziś to –

Massive Attack – Paradise Circus 

Wasz kochany,

Piotr Herdzik