Pomieszczenie wypełnia gęsta mgła. Zapach dotyka nasze nozdrza. Aromaty wirujące wokół nas podkreślają prezencję miejsca, w którym się znajdujemy. Połysk to pierwsze co zauważamy. Metalowe blaty, garnki, noże oraz inne akcesoria wyłaniają się z chmury. To dziwne przyciąganie sprawia, że powoli stawiamy kolejne kroki na wyłożonej białymi kafelkami podłodze. Czujemy dynamikę. Figury, jedna po drugiej, ujawniają nam się jako malarze w fartuchach. Talerz to ich płótno.

Marco Pierre White czy Gordon Ramsay to wielcy artyści. Potrafią zagrać składnikami tak, abyśmy poznali je zupełnie na nowo. Wirtuozi pędzla pasji, którą zarazili się w młodości. Pieczołowitość oraz wyobraźnia, doprowadziły ich do miejsca, w którym są teraz. Walka, którą toczą dzień w dzień, aby zaserwować danie godne klienta. Ich praca to fuzja wszelkich nauk życiowych z jakimi mieli do czynienia. Przez talerz przekazują dobre jedzenie, ale przede wszystkim, przekazują siebie.

Moja przygoda z kulinariami zaczęła się bardzo wcześnie w moim życiu. Były to zamierzchłe czasy, w których Mama nie chciała mi kupować słodyczy. Postanowiłem więc, że sam sobie zrobię słodycze. Szybko pochwyciłem kilka składników i zacząłem eksperymentować. Shake musztarda-keczup nie wydawał się wtedy złym pomysłem. Podczas, gdy próbowałem zrobić coś sam z siebie, przypomniało mi się fakt, iż niemiecka telewizja (SuperRTL) posiadała w ramówce program dla domorosłych majsterkowiczów. Program ten, posiadał również mały kącik kulinarny, nie wymagający wielkich zdolności manualnych od oglądającego. Zgromadziłem wszystko co było mi potrzebne i zacząłem konstruować coś, co później przeistoczyło się w bardzo ważną część mojego życia.

Najbardziej w “gotowaniu” cenię ciąg przyczynowo-skutkowy. Ubijam białka z cukrem oraz wkładam do piekarnika – powstaje beza, poddaję jajka obróbce cieplnej – powstaje jajecznica itp. itd. . Bardzo ładnie ilustruję, że na sukces składa się wiele czynników, oraz czym lepsze podstawy (produkty) tym lepszy efekt końcowy (danie).

Czas spędzony nad blatem bądź palnikami, to czas, przez, który zdajemy sobie sprawę co tak naprawdę cenimy w życiu, i co chcemy osiągnąć. Próbując z wszystkich sił dokończyć talerz, zastanawiam się nad tym, dlaczego nie stosuję nauk z “rondla” w sytuacjach życiowych. Przecież chcę zajść daleko, a droga jest jeszcze długa. Powracając do noży i desek do krojenia zawszę zdaję sobie sprawę, z tego jak bardzo mi brakowało “gotowania”. Dla mnie to jeden z najlepszych motywatorów jakie mogą być.